Pierwsze razy bywają trudne:) Pamiętam do tej pory ten dreszczyk emocji gdy zobaczyłam je na ....śmietniku. Nagle, niespodziewanie. Akurat kilka dni po tym jak koleżanka opowiadała mi, że regularnie przeczesuje wzrokiem okoliczne śmietniki i dzięki temu znalazła już kilka perełek, niektóre warte grube pieniądze. No więc stałam i patrzyłam i nie mogłam się zdecydować. Wszystko mi sprzyjało: były w dobrym stanie; akurat dwa, czyli tyle ile potrzebowałam; lekko zakurzone; tylko tapicerka do wymiany; a ja akurat zaparkowałam moim kombi (z pustym bagażnikiem) tuż obok. Brać, nie brać? Ktoś patrzy czy nie? Nerwowo rozglądając się zrobiłam im zdjęcia, wysłałam do mojego męża, skonsultowałam telefonicznie. W końcu zdecydowałam się na szybką akcję: zapakowałam krzesła do bagażnika i odjechałam:)
Później...przyznaję, poszłam na łatwiznę: zawiozłam krzesła do tapicera.
Nie muszę dodawać, że wybór koloru tapicerki był oczywisty:) Oraz, że krzesła idealnie wtopiły się w moje do bólu już eklektyczne mieszkanie:) W sumie to nawet pasują do używanego stołu, który kiedyś znalazłam na allegro za stówkę, i do niedziałającego barometru, który wisi nad stołem tylko dla dekoracji:) Jestem bardzo zadowolona z mojej śmietnikowej akcji!
Gdybym była perfekcjonistką (ale na szczęście nie jestem) to pewnie odświeżyłabym jeszcze drewnianą część, ale ja lubię jak po przedmiotach widać delikatny upływ czasu, jak mają trochę charakteru. Uważam, że po wymianie tapicerki wcale nie widać ich pochodzenia. Od teraz czujniej rozglądam się po śmietnikach, w szczególnie tzw. starych dzielnicach: Ochota, Wola, Praga. Kto wie, co wyrzuci nie znający się wnuczek w trakcie remontu mieszkania po babci? A wy macie podobne łupy? Czy tylko u mnie takie dziadostwo i bieda (jak podsumował mnie tata)?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
29.1.15
25.1.14
455.
wpis sponsorowany
Cerata to synonim wiochy. PR ma słaby, design nie lepszy. Generalnie temat trudny! Dlatego gdy dowiedziałam się, że moi znajomi postanowili zająć się sprzedażą ceraty pomyślałam.....hmmmm, cerata, really? No ale nie wzięłam pod uwagę tego, że cerata jaką pamiętam z czasów wakacji u babci na wsi nie jest już taką samą ceratą. Po przejrzeniu co jest na rynku postanowiłam dać ceracie szansę. Z asortymentu sklepu Oleado wybrałam sobie dwie rzeczy: tradycyjną ceratę na stół (choć w mało tradycyjnej estetyce: zielone paski) oraz tzw. tkaninę tablicową Chack Cloth czyli po ludzku ceratę po której można pisać kredą.
Mimo, że znam osobiście właścicieli tego sklepu to postaram się być obiektywna. Zacznę ceraty do pisania kredą. Pierwsze wrażenie: bardzo pozytywne, właściciele pakują akurat ten rodzaj ceraty do długiej tuby z uwagi na to, że złożenie tej ceraty może zostawić trwały ślad. Jestem miło zaskoczona taką dbałością o szczegóły. Dodatkowo miłym gestem jest dorzucenie do zamówienia kredy, niby drobiazg ale miły (no chyba, że dostałam po znajomości, ale myślę, że nie:)
Wady:
- hmmm, dziecko nadpobudliwe może się na takiej ceracie wytarzać i roznieść pył po całym mieszkaniu (no ale...są dzieci szczęśliwe i czyste:p)
- no może trochę cena, ale w sumie to rzecz subiektywna
i to chyba wszystko co przychodzi mi do głowy jeśli chodzi o wady.
Zalety:
- zajmuje mało miejsca po złożeniu (idealne w małym mieszkaniu)
- zajmuje dziecko na długo, zastępuje chodnik gdy na dworze zimno, plucha, śnieg
- można po niej skakać w przeciwieństwie do ściany pomalowanej farbą tablicową albo tablicy do pisania (gra w klasy dla 2latka - rewelacja!)
- nieskończone pole do popisu wyobraźni i kreatywności, mam już kilka pomysłów jak można się bawić przy użyciu tej ceraty (np. rysując różne ścieżki do przejścia, albo pola z różnymi symbolami/ literkami/ cyframi na które trzeba skakać)
Cerata klasyczna na stół jest jaka jest - każdy wie na czym polega cerata:)
Wady:
- połysk, spodziewałam się że będzie bardziej matowa
Zalety:
- trwała i solidna
- baaardzo ułatwia utrzymanie czystości przy dziecku
- masa wspaniałych wzorów dzięki, którym cerata przestaje być tylko funkcjonalna a staje się także ozobobą
- paradoksalnie zaletą jest także jej połysk bo dzięki niemu łatwo się ściera
A teraz wisienka na torcie. Jeżeli komuś spodobała się jakaś cerata ze sklepu Oleado i chciałby przygarnąć jedną czy dwie to jest szansa! Jest konkurs:)
Warunki uczestnictwa: nie trzeba polubić strony Oleado na facebooku, ba! nie trzeba nawet polubić strony mojego funpage'a na fb:). Nawet nie musicie zostawiać tu komentarza ani udostępniać informacji o tym konkursie:DD
Jedyne co trzeba zrobić to zaproponować:
JAK MOŻNA KREATYWNIE WYKORZYSTAĆ CERATĘ?
(może być klasyczna, może być ta do pisania kredą). Propozycje proszę przesyłać na mojego maila rozneladnerzeczy@op.pl do najbliższego piątku (31.01) do godz. 18.00. Z nadesłanych propozycji wybiorę te, które podobają mi się najbardziej i wśród nich wylosuję do soboty nagrodę główną:
voucher na 150zł do wykorzystania w sklepie Oleado.pl + darmowa dostawa
oraz nagrodę pocieszenia czyli:
kupon rabatowy na kwotę 67zł do realizacji przy składaniu zamówienia w sklepie Oleado.pl
Czekam na wasze zgłoszenia i ciekawa jestem pomysłów:D
Cerata to synonim wiochy. PR ma słaby, design nie lepszy. Generalnie temat trudny! Dlatego gdy dowiedziałam się, że moi znajomi postanowili zająć się sprzedażą ceraty pomyślałam.....hmmmm, cerata, really? No ale nie wzięłam pod uwagę tego, że cerata jaką pamiętam z czasów wakacji u babci na wsi nie jest już taką samą ceratą. Po przejrzeniu co jest na rynku postanowiłam dać ceracie szansę. Z asortymentu sklepu Oleado wybrałam sobie dwie rzeczy: tradycyjną ceratę na stół (choć w mało tradycyjnej estetyce: zielone paski) oraz tzw. tkaninę tablicową Chack Cloth czyli po ludzku ceratę po której można pisać kredą.
Mimo, że znam osobiście właścicieli tego sklepu to postaram się być obiektywna. Zacznę ceraty do pisania kredą. Pierwsze wrażenie: bardzo pozytywne, właściciele pakują akurat ten rodzaj ceraty do długiej tuby z uwagi na to, że złożenie tej ceraty może zostawić trwały ślad. Jestem miło zaskoczona taką dbałością o szczegóły. Dodatkowo miłym gestem jest dorzucenie do zamówienia kredy, niby drobiazg ale miły (no chyba, że dostałam po znajomości, ale myślę, że nie:)
Wady:
- hmmm, dziecko nadpobudliwe może się na takiej ceracie wytarzać i roznieść pył po całym mieszkaniu (no ale...są dzieci szczęśliwe i czyste:p)
- no może trochę cena, ale w sumie to rzecz subiektywna
i to chyba wszystko co przychodzi mi do głowy jeśli chodzi o wady.
Zalety:
- zajmuje mało miejsca po złożeniu (idealne w małym mieszkaniu)
- zajmuje dziecko na długo, zastępuje chodnik gdy na dworze zimno, plucha, śnieg
- można po niej skakać w przeciwieństwie do ściany pomalowanej farbą tablicową albo tablicy do pisania (gra w klasy dla 2latka - rewelacja!)
- nieskończone pole do popisu wyobraźni i kreatywności, mam już kilka pomysłów jak można się bawić przy użyciu tej ceraty (np. rysując różne ścieżki do przejścia, albo pola z różnymi symbolami/ literkami/ cyframi na które trzeba skakać)
Cerata klasyczna na stół jest jaka jest - każdy wie na czym polega cerata:)
Wady:
- połysk, spodziewałam się że będzie bardziej matowa
Zalety:
- trwała i solidna
- baaardzo ułatwia utrzymanie czystości przy dziecku
- masa wspaniałych wzorów dzięki, którym cerata przestaje być tylko funkcjonalna a staje się także ozobobą
- paradoksalnie zaletą jest także jej połysk bo dzięki niemu łatwo się ściera
A teraz wisienka na torcie. Jeżeli komuś spodobała się jakaś cerata ze sklepu Oleado i chciałby przygarnąć jedną czy dwie to jest szansa! Jest konkurs:)
Warunki uczestnictwa: nie trzeba polubić strony Oleado na facebooku, ba! nie trzeba nawet polubić strony mojego funpage'a na fb:). Nawet nie musicie zostawiać tu komentarza ani udostępniać informacji o tym konkursie:DD
Jedyne co trzeba zrobić to zaproponować:
JAK MOŻNA KREATYWNIE WYKORZYSTAĆ CERATĘ?
(może być klasyczna, może być ta do pisania kredą). Propozycje proszę przesyłać na mojego maila rozneladnerzeczy@op.pl do najbliższego piątku (31.01) do godz. 18.00. Z nadesłanych propozycji wybiorę te, które podobają mi się najbardziej i wśród nich wylosuję do soboty nagrodę główną:
voucher na 150zł do wykorzystania w sklepie Oleado.pl + darmowa dostawa
oraz nagrodę pocieszenia czyli:
kupon rabatowy na kwotę 67zł do realizacji przy składaniu zamówienia w sklepie Oleado.pl
Czekam na wasze zgłoszenia i ciekawa jestem pomysłów:D
22.12.13
452.
Wiem, że półśrodki nie zawsze się sprawdzają, ale tym razem chyba nie wyszło źle. Jako klasycznej brunetce kołatał mi się po głowie od zawsze blond. O ile z rudym nie miałam wątpliwości o tyle blond na całej głowie to coś czego nie umiem sobie do tej pory wyobrazić. No ale nie byłabym sobą gdyby jednak nie spróbowała choć trochę:) Jak się okazuje można mieć trochę blond włosy, a uzmysłowiłam to sobie gdy patrzyłam na wszechobecne ombre. No i cóż, że wszędzie? Gdyby się nie sprawdziło zawsze mogłabym po prostu obciąć końcówki więc spróbowałam.
O rany, ale się dziwnie czułam na początku:)
O rany, ale się dziwnie czułam na początku:)
Źródło pochodzenia: sukienka - prezent od TB Sport, zawieszka na ścianę - sh
26.11.13
450.
Kanapa z palet....być może jest bardzo popularna, modna i hipsterska, ale szczerze mówiąc - nie obchodzi mnie to. Uwielbiam niskie siedziska w stylu arabskim, pełne miękkich poduch, zapraszających do długotrwałych nasiadówek przy dobrym winie. Fakt, że mieszkam na poddaszu dodatkowo był argumentem za - niska kanapa pod skos pasuje idealnie!
Początkowo sądziłam też że będzie to bardzo tania kanapa, ale prawda jest taka, że jeżeli planuje się na niej od czasu do czasu położyć gości to warto zadbać o dobry materac - a to już niestety kosztuje. Udało mi się znaleźć kompromis - tzw. futony: materace ładne, wygodne i niedrogie w porównaniu do porządnych materacy do spania. Długo szukałam informacji na ich temat jednak z jakiegoś powodu nie są one bardzo popularne... w końcu jednak opinia jednej z czytelniczek mojego bloga (Małgosiu, pozdrawiam!) przekonała mnie do tego co i tak już mi się bardzo podobało:) Trochę ryzykowałam kupując coś czego nie sposób dotknąć i zobaczyć na żywo, ale nie żałuję! Trafiłam przez przypadek na tak fantastyczny sklep (jakość obsługi+jakość towaru),że mogę Wam go tu z czystym sercem polecić (i to nie jest reklama) jako dobre źródło materacy na palety albo do codziennego spania.
Początkowo sądziłam też że będzie to bardzo tania kanapa, ale prawda jest taka, że jeżeli planuje się na niej od czasu do czasu położyć gości to warto zadbać o dobry materac - a to już niestety kosztuje. Udało mi się znaleźć kompromis - tzw. futony: materace ładne, wygodne i niedrogie w porównaniu do porządnych materacy do spania. Długo szukałam informacji na ich temat jednak z jakiegoś powodu nie są one bardzo popularne... w końcu jednak opinia jednej z czytelniczek mojego bloga (Małgosiu, pozdrawiam!) przekonała mnie do tego co i tak już mi się bardzo podobało:) Trochę ryzykowałam kupując coś czego nie sposób dotknąć i zobaczyć na żywo, ale nie żałuję! Trafiłam przez przypadek na tak fantastyczny sklep (jakość obsługi+jakość towaru),że mogę Wam go tu z czystym sercem polecić (i to nie jest reklama) jako dobre źródło materacy na palety albo do codziennego spania.
Źródło pochodzenia: palety - skup palet, futony - słodkichsnow.com, pasiaste poduszki - poduszki hamakowa (whamaku.pl)
2.7.13
435.
Kupuję jednokolorowe bluzki: czarne, białe, szare. Lubuję się w prostych rzeczach. Zastanawiam się nad przemalowaniem mieszkania na biało. W tym wszystkim świetnie odnajduje się....łoś, który zamieszkał w mojej sypialni po wypadzie do Rzymu. Wieczne miasto zainspirowało mnie do zmian ponieważ to tam przespałam się na naprawdę szerokim łóżku i to tam stwierdziłam, ze poranki w trójkę mogą być przyjemne pod warunkiem, że dysponuje się odpowiednią powierzchnią. Zaryzykowałam, włożyłam do mojej sypialnianej norki łóżko-kobyłę, wyrzuciłam kolory i jest zen:p
1.2.13
417.
Tysiąc lat temu opublikowałam tu zdjęcia pokoju Leny. Nie wiem dlaczego zapadł mi wtedy w pamięć komentarz Erill stwierdzającej ze zdziwieniem, że pokój dziecięcy a tak mało zabawek w nim. Pomyślałam sobie, że czego jak czego ale tego to nam pewnie nigdy nie zabraknie:) Miliard zużytych pampersów później już wiem, że zabawki to takie dziwne coś, co pojawia się samoistnie, niepostrzeżenie. Zanim się obejrzysz, zanim wyobrazisz sobie te śliczne mebelki z pięknie poukładanymi książeczkami, misiami i drewnianymi, edukacyjnymi zabawkami pokój twojego dziecka zaleją zabawki, badziewiaste lalki, plastikowe zabaweczki, różowe, tandetne, kubeczki, rurki, kulki i milion-trylion innych pierdół. Można z tym walczyć, można kupować bardzo rzadko a dobrze, chować, wyrzucać a i tak one cię dopadną:D Ja walczę, choć oferta rzeczy dla dzieci w większości przypadków wygląda tak: albo ładnie i drogo albo tanio i tandetnie:/
Obecnie pokój Leny wygląda tak, przeszedł lekki lifting no i wzbogacił się o kilka zabawek:p
Obecnie pokój Leny wygląda tak, przeszedł lekki lifting no i wzbogacił się o kilka zabawek:p
17.12.12
413.
Odkąd po domu biega dziecko szklana ława ogołocona została ze wszelkich bieżników, podkładek i ozdób. Czego nie zjadł pies, zrzuciła Lena. Jednak w moim domu nie znoszę pustki - na szybko wymyśliłam coś takiego. Jak się kot z psem opatrzą to będę wiedziała czy mi się podoba. Póki co pokonało mnie przyklejanie tego...pęcherzyki powietrza uczepiły się kota jak rzep psiego ogona!
Ach...i już zacieram rączki bo szykuję kolejną rewolucję w moim malutkim mieszkanku! Będzie nowa sypialnia. Czarno-biała, minimalistyczna. Aż sama siebie nie poznaję:)
Źródło pochodzenia: ława - Signal Priam, naklejka - pixers.pl
3.10.12
402.
Rok
Wczoraj był ważny dzień, jedyny taki w moim życiu. Wszystkie pierwsze razy są niepowtarzalne, ale te pierwsze 365 dni daje takiego kopa skrajnych emocji, uczuć i wrażeń, że ....cokolwiek bym nie napisała - wszystko zabrzmi jak banał i masło maślane. Takie rzeczy najlepiej przeżyć, a nie o nich opowiadać.
Wczoraj był ważny dzień, jedyny taki w moim życiu. Wszystkie pierwsze razy są niepowtarzalne, ale te pierwsze 365 dni daje takiego kopa skrajnych emocji, uczuć i wrażeń, że ....cokolwiek bym nie napisała - wszystko zabrzmi jak banał i masło maślane. Takie rzeczy najlepiej przeżyć, a nie o nich opowiadać.
14.7.12
386.
Ramka specjalna
W mojej prywatnej galerii dzieł sztuki przybył kolejny eksponat. Właściwie to eksponat pojawił się u nas już wcześniej a dopiero 'dzieło' mu poświęcone dziś pozbierałam w jedną całość.
Pewnego dnia, w okolicach pierwszego miesiąca Leny, pomyślałam, że fajnie byłoby robić jej w miarę systematycznie zdjęcia aby obserwować jak rośnie. Niewiele myśląc zgarnęłam dziecko w tym, w czym leżała, włożyłam ją do łóżeczka i cyknęłam pierwsze zdjęcie. Miesiąc później stwierdziłam, że fajnie byłoby powtarzać zdjęcia co miesiąc, w tym samym miejscu, w tym samym pajacu. I tak cykam - ciągle w tym samym ubranku, który jest już raczej rampersem a nie pajacem:D
Całość zawisła w bardzo fajnej ramce, którą udało mi się upolować dość tanio na Allegro. Oryginalnie kosztuje około 100zł i zawiera jeszcze zestaw do zrobienia odcisku rączki lub nogi dziecka. Moja była używana i bez tego zestawu. Miejsce na ten odcisk wykorzystałam inaczej - umieściłam tam pierwsze zdjęcie młodej w naszym domu, nomen omen z tygryskiem i w tygrysim pajacu:)
Źródło pochodzenia: ramka - allegro (Ramka Pierwszy Roczek BabyArt)
21.2.12
351.
Niepoprawny politycznie obrazek
Bo teraz w modzie jest raczej nonszalancko twierdzić, że się telewizora nie posiada a wolne chwile spędza się z książką w ręku lub grając w chińczyka:D A ja tu Wam serwuję TV na główne danie! No cóż, ja tam wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi...byle rozsądnie:) Ale do meritum, długo miałam wrażenie, że jedna strona mojego salonu nie pasuje do reszty: goła ściana, telewizor i zabudowa, której deseń dawno przestał mi się podobać:( Zmiany, jak zwykle ostatnio, wymusiła Lena. Po prostu głupio było już trzymać nasz skromny zbiór książek w szafie w jej pokoju.
Cel: wcisnąć gdzieś w niewielkim mieszkanku biblioteczkę. Realizacja: banalna, kilka desek kupionych w supermarkecie budowlanym, okleina, kątowniki, wiertarka i gotowe. Efekt: tzw. ołtarzyk telewizyjny:D zamieniony na biblioteczkę we wnętrzu której kryje się telewizor. Wady: jedna, ścieranie kurzu. Zalety: ściana w końcu pasuje do salonu a prymitywny telewizor zyskał nieco w sąsiedztwie szlachetnych książek:p Jeszcze tylko chińczyka tam położę i nie będzie wstyd.
Autor zdjęć: ja, miejsce: mój dom
Źródło pochodzenia: za dużo by wymieniać:)
Ps. Czy ktoś rozpoznaje jakie miasto jest na czarno-białym zdjęciu, które widać na zdjęciach?:)
Źródło pochodzenia: za dużo by wymieniać:)
Ps. Czy ktoś rozpoznaje jakie miasto jest na czarno-białym zdjęciu, które widać na zdjęciach?:)
24.1.12
346.
Stół
Zawsze marzył mi się duży, solidny, dębowy, zachęcający do posiedzenia ze znajomymi lub samemu z dobrym espresso i porządnym ciastem czekoladowym. Powiększenie rodziny to znakomity pretekst do zadbania o kącik jadalny. Wymieniłam stary, ikeowski komplet pomalowany przez nas kiedyś na biało na jeszcze starszy:), rozkładany dębowy stół. Aby nie stało się zbyt rustykalnie do stołu dobrałam lekkie, białe mrówki - klasyk jeśli chodzi o krzesła. Teraz to mogę organizować imprezy i proszone obiadki! Nawet na 6 osób:)
11.11.11
333.
Łazienka z Barcelony
Dokładnie 4 miesiące temu zapowiadałam remont gabinetu i łazienki. Gabinet, który stał się pokoikiem dziecięcym już pokazywałam, teraz czas na łazienkę Gaudiego! To nie pierwszy remont w tej części mojego poddasza:) Kiedyś malowałam tu płytki - było to doświadczenie ciekawe, dość efektowne, jednak zdecydowanie tymczasowe. Na przyjście Lenki postanowiliśmy zrobić tu porządek a inspiracji zupełnie przypadkowo dostarczyła nam Barcelona i jej cudowny Gaudi. Po kilkudniowej wizycie w tym pięknym hiszpańskim mieście zakochaliśmy się w technice trencadis (do tego stopnia, że mieliśmy ochotę własnoręcznie wykonać nią zabudowę wanny...minęło nam gdy uświadomiliśmy sobie ile to roboty:p). Ostatecznie zakończyło się na inspiracji trencadis i zakupie w Barcelonie dwóch jaszczurek "Gaudiego".
Jaszczurki pierwotnie były przyklejone do lustra - efekt był rewelacyjny, ale niestety okazało się, że klej nie wytrzymał i oba gady odpadły z hukiem:( Po sklejeniu ich na nowo umieściliśmy je na płaszczyznach poziomych (blat nad pralką i wanna) - to znacznie pewniejsze miejsca niż lustro.
Gałki niby z warsztatów z okolic Delhi ale myślę, że do klimatu Hiszpanii pasują:) Malowane i szkliwione ręcznie - pięknie prezentują się na tle prostych, białych szafek.
Nie lubię gdy goście korzystają z mojego ręcznika dlatego postawiłam na ....
...takie rozwiązanie. Teraz o pomyłkę trudno:
Kosmetyki naszych dzieci:) Ten czarnej i tej małej białej:
Gałki niby z warsztatów z okolic Delhi ale myślę, że do klimatu Hiszpanii pasują:) Malowane i szkliwione ręcznie - pięknie prezentują się na tle prostych, białych szafek.
Nie lubię gdy goście korzystają z mojego ręcznika dlatego postawiłam na ....
...takie rozwiązanie. Teraz o pomyłkę trudno:
Kosmetyki naszych dzieci:) Ten czarnej i tej małej białej:
Autor zdjęć: ja; miejsce: Nowa Iwiczna
Źródło pochodzenia: dekory - Tubądzin Majolika Quartet, jaszczurki - pamiątki z Barcelony, gałki i kosz na pranie - Allegro
Muzyka: Manu Chao - La rumba de Barcelona
Ps1. Podziękowania za taką łazienkę należą się: mojemu teściowi (za położenie płytek), mojemu tacie (za zamontowanie oświetlenia), Żwirkowi (za doradztwo kryzysowe:p) i mojemu mężowi (za pomysł na jaszczurki i malowanie sufitu na 3,5 m)!
Ps2. Nie uważacie, że to zabawne, że 11.11.2011 publikuję posta 333.? Ciekawy zbieg okoliczności:D
Muzyka: Manu Chao - La rumba de Barcelona
Ps1. Podziękowania za taką łazienkę należą się: mojemu teściowi (za położenie płytek), mojemu tacie (za zamontowanie oświetlenia), Żwirkowi (za doradztwo kryzysowe:p) i mojemu mężowi (za pomysł na jaszczurki i malowanie sufitu na 3,5 m)!
Ps2. Nie uważacie, że to zabawne, że 11.11.2011 publikuję posta 333.? Ciekawy zbieg okoliczności:D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
UWAGA
Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl



















































