Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty

4.5.12

364.

G+L=NSzP*
Zupełnie przypadkowo przeżywałyśmy z Bastet w niemal tym samym okresie czas ciąży, oczekiwania na poród oraz cienie i blaski macierzyństwa (aktualnie:D). Wirtualnie nawiązała się nić porozumienia mimo że wcześniej rozmawiałyśmy twarzą w twarz chyba tylko raz! Coś niesamowitego:) Gdyby ktoś powiedział mi trzy lata temu, że będzie mnie tak pasjonował los pewnej pięknej ciężarnej w turbanie z Krakowa, że będziemy rozmawiać dłuugo o ciążach i porodach to bym chyba nie uwierzyła i postukała się w głowę:D Los bywa zaskakujący, dziś w końcu poznały się nasze szafiarskie dzieciątka! To już coś więcej niż szmatki, kolczyki i buty... to jest życie proszę państwa:D Nowe życie, które być może kiedyś się też się będzie bawić w blogowanie. A może poznają się w przyszłości i polubią? Poblogujemy, zobaczymy:D Póki co Gabryś "Johnny Bravo" i Lena "Różowa łączka" chyba się polubili:) Bo ich mamy na pewno!
 
*Nowe szafiarskie pokolenie

28.3.12

356.

Ciąża, dziecko a sprawa ciuchów

Jako, że lada dzień stuknie mi pół roku bycia matką i 15 miesięcy poruszania się w tematyce macierzyństwa oraz ponieważ blog ten z założenia ma dotyczyć ciuchów to pozwolę sobie popełnić posta na temat powiązań między tymi dwiema kwestiami. Może komuś się przyda:)

            Zacznijmy więc od początku - dowiadujesz się, że jesteś w ciąży i co? Podobno jeśli to pierwsza ciąża to chce się jak najszybciej wyeksponować brzuch aby pochwalić się tą radosną nowiną z całym światem. Jeśli Twoje myśli krążą więc wokół sklepów z odzieżą ciążową to szczerze odradzam, no chyba, że bardzo zależy Ci na tym aby wydać dużo pieniędzy na zwykłe ciuchy w nieco większych rozmiarach! Przez moment kusiły mnie koszulki ze śmiesznymi grafikami w okolicach brzucha typu "Baby on board" ale po pierwsze są one stosunkowo drogie, w większości bardzo infantylne a dodatkowo kiepskie jakościowo. No i sprawdzają się przez krótki czas, a później można w nich co najwyżej spać. Odpuściłam. Co więc moim zdaniem warto mieć? Na początku warto nie robić rewolucji, zostawić w spokoju zawartość własnej szafy i korzystać z niej dopóki ciało na to pozwoli. Wbrew pozorom niekiedy jest to naprawdę stosunkowo długi okres. Rozpoczynając przygodę pt. ciąża wydawało mi się, że po prostu urośnie mi brzuch więc będę musiała nosić większe 'góry'. Zakupiłam więc kilka luźniejszych bluzek i sądziłam, że na tym sprawa się zakończy. Nie wzięłam jednak pod uwagę faktu, że poza brzuchem poszerzają się biodra co systematycznie eliminuje liczbę spodni i spódnic, które na Twój tyłek wejdą. Dlatego warto zakupić jedne klasyczne jeansy ciążowe - to rzecz, którą docenisz szczególnie pod koniec, gdy sztuczki z niedopiętymi ukochanymi portkami już nie będą zdawać egzaminu. I jeśli tak jak ja nie trawisz spodni z wysokim stanem to uwierz: ten szeroki, elastyczny pas naprawdę będzie wybawieniem dla uciskanego dużego brzucha. Poza tym sprawdzają się wszelkiego typu haremki, szarawary, alladynki i wszystkie spodnie oraz spódnice z elastyczną gumką w pasie.
 Oczywiście nieśmiertelny zestaw ciążowy legginsy+tunika także daje radę ale uwaga! ja przejechałam się na niektórych moich legginsach bo okazało się, że są zbyt obcisłe w pasie przez co wcale nie były tak wygodne jakby się to mogło wydawać. Moim osobistym hitem wśród ciuchów dla ciężarnych były jednak sukienki - wszystkie: maxi, midi, mini, szersze, obcisłe, eksponujące piękny w tym czasie dekolt. Praktycznie 3/4 ciąży przechodziłam w sukienkach i co myślę warto podkreślić: nie były to sukienki ciążowe (cokolwiek to jest...). Jaki fason? O ile nie jest to ekstremalnie obcisła sukienka tuba lub bandażowa to każda powinna podołać ciążowej figurze, ważny jest tylko rozmiar:) 
Generalnie jeśli chodzi o ciuchy w trakcie ciąży to obecna moda jest bardzo przyjazna i naprawdę nie warto zawracać sobie głowy jakimiś stricte ciążowymi ubraniami - oversize, tuniki, legginsy, sukienki, t-shirty...to wszystko można znaleźć w normalnych sklepach w normalnych cenach:) 

            Im bliżej daty porodu tym bardziej moje myśli krążyły wokół kwestii co spakować dla siebie do szpitala. Dowiedziałam się w tym czasie, że istnieje coś takiego jak koszula do porodu (sic!) - tak, takie to teraz wyspecjalizowane są akcesoria dla ciężarnych. Czy warto w nie inwestować? Nie, to moim zdaniem kolejny bajer niewart swojej ceny. Co warto zabrać? Poród i cała otoczka szpitalna odzierają nieco nas z intymności dlatego przede wszystkim warto spakować szlafrok - to oczywista oczywistość, poród czasami ciągnie się niemiłosiernie, trzeba chodzić, wokół często obcy ludzie, podekscytowani przyszli ojcowie. Szlafrokiem miło się pozasłaniać bo pod spodem...no cóż, prawda jest taka, że w jeansach i t-shircie rodzić się nie da:) Ja wybrałam proste rozwiązanie: stara, krótka koszulka nocna na ramiączkach (coś w tym stylu) . Stara - więc nie szkoda by mi było gdyby się zniszczyła; krótka - nie przeszkadzała w aktywnym porodzie (skoki na piłce itp), umożliwiała niezbędne badania ale jednocześnie dawała komfort że nie paraduję z gołym tyłkiem na wierzchu:); na ramiączkach - łatwo byłoby jedno zsunąć aby nakarmić dziecko pierwszy raz, położyć je do pierwszego kontaktu skóra-skóra (czego nie sprawdziłam bo u mnie skończyło się cesarką). Po trudach porodu spędzisz prawdopodobnie kilka dni na szpitalnym łóżku karmiąc dziecko. Jeśli w planach jest karmienie piersią to warto  mieć ze sobą koszulę nocną do karmienia. W tym miejscu przestrzegam przed zakupem czegokolwiek co ma w nazwie koszula do karmienia piersią/ dla mamy karmiącej - w 99% są to koszulki, które stylistyką z pewnością bliższe są 3-latce niż 30-latce. Gdy leżysz zmęczona po trudach porodu, nie masz czasu wyskoczyć pod prysznic, nie mówiąc już o uczesaniu się czy umalowaniu to nie dobijaj swej kobiecości idiotyczną koszulką z kolorowymi żyrafkami i otworami na wymiona. Uwierz, aby nakarmić dziecko w łóżku wystarczy posiadać albo koszulę rozpinaną po całości (lub tylko w okolicy dekoltu) albo zestaw T-shirt (w miarę luźny) i spodenki. Takie coś kupisz wszędzie! Ja miałam koszulę w szaro-białą kratę z różowymi guzikami (podobną do tej) i czułam się dzięki niej jak księżniczka:)

            Po porodzie, gdy maluch jest już po drugiej stronie trzewi kluczowymi kwestiami jeśli chodzi o ciuchy są wygoda i dostęp do piersi (jeśli będziesz karmić piersią). Wygoda - rzecz względna, dla jednego to dresy dla drugiego garsonka:p więc tę kwestię pominę. Karmienie piersią - to dopiero rewolucja jeśli chodzi o ubieranie się! Początkowo byłam przerażona, wydawało mi się, że gdy stracę brzuch to odzyskam moją szafę, a tu nagle okazało się, że moja garderoba skurczyła się gwałtownie bo nie wszystko nadaje się do karmienia:( Z perspektywy czasu (nadal karmię) mogę powiedzieć, że nie jest tak źle:) Aby w przyrodzie pozostała równowaga okres nadmiernej eksploatacji sukienek zastąpił czas posuchy bowiem ciężko sięgnąć do piersi w sukience (no chyba, że ma duży dekolt, ale wtedy moim zdaniem wywala się na wierzch zbyt dużo i nie jest to komfortowe rozwiązanie jeśli chodzi o karmienie w miejscach publicznych). Co się sprawdza? Jak dla mnie zestawem nr 1. jest koszulka na ramiączkach z odpinanym przodem (tego typu) + zwykły T-shirt/ bluzka. Taką koszulkę można znaleźć w sklepach internetowych, sieciówkach (ja kupiłam swoją w H&M) lub w tańszej opcji zastąpić starą koszulką na ramiączkach, która ma ramiączka tak rozciągnięte, że dekolt kończy się pod biustem. Niekiedy te koszulki obiecują, że są także biustonoszem, ale w to akurat nie warto wierzyć i lepiej zaopatrzyć się w porządny biustonosz do karmienia dodatkowo. Jeśli masz już taką koszulkę to karmienie w miejscu publicznym jest proste: koszulka na ramiączkach zasłania nam tzw schaby:) a T-shirt/bluzka zasłania górną część dekoltu. Można te rozważania uznać za zbyt zachowawcze i po prostu wyciągnąć cycek na wierzch ale akurat moje poczucie wstydu mi na to nie pozwala (w miejscu publicznym bo w domu to inna sprawa).

            Ostatnia kwestia to bielizna - w mojej sytuacji problematyczna była tylko góra. Wszelkiego rodzaju wynalazki typu majtki ciążowe (są, istnieją, poważnie!) były mi obce i właściwie nie wiem co w nich jest takiego specjalnego. Natomiast biustonosze należy zakupić, a i owszem:) Chciałam tylko uczulić na jedną kwestię: biust rośnie w trakcie ciąży jak i po porodzie (przynajmniej u mnie!). Już na początku ciąży niezbędna jest wymiana co najmniej kilku egzemplarzy, ale nie wiem czy warto kupować więcej niż jeden biustonosz przeznaczony do karmienia bo później może się on okazać za mały! A za mały biustonosz do karmienia może = okropny ból, gorączka, antybiotyk (czyt. zapalenie piersi). Dlatego gdybym była w ciąży jeszcze raz to zakupiłabym jeden biustonosz do karmienia tuż przed porodem (tak aby można go było zabrać do szpitala), a po porodzie udałabym się do sklepu stacjonarnego  i porządnie (nie przez Internet!) dobrałabym sobie prawidłowy, nowy (zazwyczaj większy:D) rozmiar biustonosza.

            To tyle moich własnych przemyśleń na temat ciuchów i macierzyństwa (spokojnie, nie będzie poradnika "Sexi mama 2" by robaczek). Jak łatwo obliczyć w ciąży byłam wiosną/latem więc moje przemyślenia są ograniczone głównie do temperatur letnich. Poza tym dziecko mam tylko jedno, młoda jestem, głupia, nie znam się więc wolno krytykować i dodawać swoje trzy lub nawet cztery grosze:)

24.10.11

328.

Za krat(k)ami
Już miałam odwiesić bloga na wieszaku w oczekiwaniu na bardziej sprzyjające okoliczności przyrody i czasoprzestrzeni gdy nagle... przypomniałam sobie o kilku fotkach zrobionych jeszcze przed porodem:) Nie wiem kiedy i jak uda mi się powrócić tu z oszałamiającymi kreacjami, w których przyjmuję licznych wujków i ciotki odwiedzających me robaczywe poddasze w celu obejrzenia Lenki. Tymczasem więc trochę historii:)
Te zdjęcia zrobione były dokładnie w tym tygodniu, który zakończył się porodem (czego oczywiście zupełnie się nie spodziewałam!). Strój, który wybrałam na spotkanie z licealnymi koleżankami (z których jedna przyleciała aż z Meksyku i kurka wodna minęła się z Lenką bo wyleciała o jeden dzień za szybko) okazał się proroczy. Być może zadziałała podświadomość, być może to nadinterpretacja, ale ja to widzę tak: jestem obecnie za kratami, jestem więźniem w złotej klatce. Mam wszystko to o czym zazwyczaj człowiek marzy zimną, brzydką jesienią: duuużo wolnego czasu, Tv, Internet, książkę, pełną lodówkę. A mimo wszystko chciałabym wyjść do ludzi!
Póki co to ludzie przychodzą do mnie... a ja miejmy nadzieję nie zdziczeję do czasu gdy uda mi się powrócić do świata na zewnątrz, za szybą.
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Nowa Iwiczna
Źródło pochodzenia: baletki - Deichmann, podkolanówki - H&M, sukienka - sh, chusta - po mamie

8.10.11

326.

Lenka
Kompletnie niespodziewanie, trochę w strachu, z odrobiną przeszkód i ogromem emocji pojawiła się Lenka. Przyszła na świat niemal tydzień temu, przez cesarskie cięcie (wymuszone okolicznościami). Jest malutka i niesamowicie spokojna. Często zastanawiałam się będąc w ciąży jak wygląda świat po TEJ drugiej stronie. Spotkania ze świeżo upieczonymi mami nie zawsze dają pełen obraz sytuacji bo przecież jesteśmy tak różni - ktoś jest oazą spokoju, innego wyprowadza z równowagi drobiazg. Nastawiałam się więc na hardcore. Póki co (odpukać) mam dziecko z promocji:) Z ręka na sercu - nie mam na co narzekać. Lenka ładnie je, dużo sypia, robi słodkie minki i jest zdrowa. Rodzicom nic więcej na początku do szczęścia nie trzeba.
Skoro pojawiła się już na świecie, to w końcu mogę zaprezentować jej pokój:) Póki co służy głównie do przewijania (mała śpi w dostawce u nas), ale z czasem mam zamiar ją tam wyekspediować:D Inspiracją było to, znalezione w necie zdjęcie - idealnie oddawało klimat, który już widziałam w swojej wyobraźni gdy dowiedziałam się, że trzeba będzie urządzić dziecięcy pokoik. Zapraszam:
Autor zdjęć: ja; miejsce:  Nowa Iwiczna
Źródło pochodzenia: Lenka - z miłości:); dywan, fotel, komoda, biurko jako przewijak - Ikea, osłonka - white&black, grafiki - James Gulliver Hancock, obrazek z aniołem - retuszowany obrazek mojej babci, kosz - pieluszkarnia

25.9.11

325.

Jesień
Dla mnie to magiczna pora roku:) Nie wiem co w niej takiego jest, że przyciąga w moim życiu same ważne wydarzenia...ślub, przeprowadzka na robaczywe poddasze, decyzja o powiększeniu naszego stada o psa, moje pierwsze kroki jako kierowca w Warszawie. Zaczynam wierzyć, że coś w tym wszystkim jest - tym bardziej, że tegoroczna jesień także nie zapowiada się spokojnie:D
Nie czuję żadnej melancholii czy tęsknoty za latem, wręcz przeciwnie: jabłka, swetry, zapach ogniska, duże szale, czerwono-złote liście, jesienne słońce, szuranie stopami w liściach...wszystko to daje mi dużego powera!
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fd02pGJx0s0?hl=en&amp;loop=1&amp;enablejsapi=1"><img alt="Play" src="http://www.gtaero.net/ytmusic/play.png" style="border:0px;" /></a>
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Warszawa
Źródło pochodzenia: legginsy - Terranova, nietoperz - sh, chusta i torba - po mamie, buty - Deichmann, broszki - targ staroci
Muzyka: Norah Jones - Sunrise

19.9.11

324.

Miękko
To jeszcze ja, ciągle w jednym kawałku:p i znowu w dresach. Ten strój to kwintesencja tego jak wyobrażam sobie moją prywatną modę...miękko, luźno, szaro, gęsto od niespodziewanych linii materiału. A dzięki temu, że tego dnia byłam wożona samochodem i tylko przesadzana z kanapy na kanapę to mogłam sobie nawet pozwolić na koturny!
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Warszawa
Źródło pochodzenia: spodnie -Auchan, top - Vero MOda %, szal - Pull&Bear, naszyjnik - H&M %, buty - Deichmann

17.9.11

323.

Pieluchy i harleye
Dziś dzień skrajności:) W przeciągu kilku godzin odwiedziłam sklep z pieluszkami i zastanawiałam się nad chłonnością różnego rodzaju materiałów a następnie udałam się na targi motocyklowe gdzie mocno kusiły mnie urocze kuferki, oryginalnie przypinane z boku motocykla (przy okazji dowiedziałam się , że nie ma czegoś takiego jak motor - podobno mówi się motocykl!). Dla równowagi na targach kupiłam sobie watę cukrową, a w sklepie z pieluchami.....hmmmm różową pieluchę:p (taaaa, wiem, ale nie było żadnych w trupie czachy, poza tym to pierwsza różowa rzecz którą kupiłam dla małej więc czuję się usprawiedliwiona).
Autor zdjęć: Żwirek; miejsce:  Warszawa
Źródło pochodzenia: sukienka i sweter - sh, torba - Cholewiński, naszyjnik - H&M, buty - no name

14.9.11

322.

Szczyt lenistwa
Aż wstyd się przyznać..:p Dupsko mi rośnie, wybór spodni dramatycznie się zawęził a ja dopiero teraz odnalazłam w koszu na pranie te oto szarawary. Leżały tam długo, bo można je prać tylko ręcznie, a wiadomo jak to się kończy u nieidealnych gospodyń domowych:) Koniec końców je uprałam i wykorzystuję teraz namiętnie bo ich krój idealnie dopasowuje się do ciążowych kształtów.
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Warszawa
Źródło pochodzenia: szarawary - sklep indyjski, torba - prezent z Meksyku, top - Autograf, broszka - Avon, kolczyki - prezent  z Chorwacji od siostry, buty - Deichmann

11.9.11

321.

Buty elfa i poplątanie z pomieszaniem
Nigdy w życiu nie powiedziałabym, że spodobają mi się buty z czubem! Ale sami przyznacie, że ten model jest niezwykle uroczy i więcej ma wspólnego z elfami niż tipsami:p Poza tym darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby!
Nowością jest dla mnie także naszyjnik - do tej pory na hasło biżuteria+rękodzieło dostawałam alergii. Mam wrażenie, że dostępność półfabrykatów, Internet i moda na bycie 'artystą' powoduje, że ok. 70% tego typu tworów to rzeczy przeciętne. Aż tu nagle wpadłam na stronę przesympatycznej szWaczki i kupiłam po raz w pierwszy w życiu naszyjnik ręcznie robiony:) Baaardzo jesienny i dodatkowo idealnie pasujący do mojej starej narzutki. W trakcie zamawiania oczami wyobraźni już widziałam go właśnie w tym zestawieniu /bitwa kratkowo-kwiatkowa z mamą została wygrana;)
Ps. Aaaaa, i jeszcze jeden elf mi się przyplątał na tym wrzosowisku.
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  wrzosowisko w Czartorii
Źródlo pochodzenia: buty - od mamy, legginsy - no name, tunika - Bershka, narzutka - nie pamiętam:), naszyjnik - szop-szWaczka.blogspot.com, torebka - po babci

9.9.11

320.

Dres!
Zupełnie przypadkowo, gdy już całkiem zapomniałam, wpadłam ostatnio na spodnie, które chodziły mi po głowie co najmniej od roku. Warunki były trzy: szare, materiał dresowy, krój pumpiasty lub marchewy. I proszę bardzo...znienacka okazało się, że żadna tam Zara, H&M, Romwe, Asos czy inne blogowe hity. Moim wymysłom podołał poczciwy 'oszołom', do którego jeżdżę po proszek do prania, papier toaletowy i takie tam:)
Czytelników oczekujących high-fashion uprasza się o wybaczenie - sami rozumiecie, ciężarna to i w dresie się szlaja. A co! (dobrze, że nie poplamionym lub rozciągniętym)
 

Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Piaseczno
Źródlo pochodzenia: spodnie - Auchan, bluzka tak jakby ciążowa - sh (Gap), kamizelka i naszyjnik - H&M, buty - Buffalo London, torebka - po babci, bransoletki - po mamie i targ staroci

31.8.11

319.

Co tam?
Zwalniam:) Dzięki temu udało mi się w końcu podciąć grzywkę (swoją drogą to idealny sposób na trudy zapuszczania włosów - mam poczucie, że coś zmieniłam, a długość włosów nadal taka sama!). Próbuję przystosować się do najbliższej przyszłości kupując urocze małe skarpetki (oczywiście szare:p) lub kompletując torbę do szpitala. Nadal bawię się w małego architekta (tym razem zabieram się za projektowanie szafek łazienkowych). Czytam, bo podobno PO będzie to nieczęsta przyjemność.
Tylko kupowanie ciuchów mi nie idzie... swoje zapędy estetyczne realizuję w leroy merlin, ikei lub obi, a ubieram się w to co uda się wygrzebać z szafy zawalonej gratami z łazienki:)


Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Nowa Iwiczna
Źródlo pochodzenia: legginsy - Calzedonia, T-shirt - vintage po mamie, kamizelka spięta agrafką - sh, naszyjnik noszony tył na przód - Cubus %,  bransoletki - po mamie, targ staroci i gumka do włosów:D
Ps. Gdyby ktoś szukał fajnego dywanu w paski to zapraszam: sprzedaję. 

27.8.11

318.

Noszę się krótko
Bo tylko to mi pozostało w ten upalny czas:) 
Ostatnie dni są zakręcone...w domu remont, w życiu coraz ciężej (dosłownie:p), hormony buzują do granic możliwości i kołyszę się na emocjonalnej huśtawce. Powoli żegnam się z pracą zawodową, co idzie mi niezwykle ciężko i tłumaczę to sobie mega sympatycznymi ludźmi (bo przecież nie jestem pracoholikiem:D). Ech, czy ja zdążę ogarnąć się z tym wszystkim do porodu?


Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Nowa Iwiczna
Źródlo pochodzenia: sukienka - prezent od mamy (Butik), naszyjnik zakręcony przez mnie - Reserved, bransoletka - targ staroci
Ps. Tyle tylko mam radości, że mi remont idzie wg planu! Nie mogę się już doczekać aż przejdziemy z fazy pyłu i gruzu do fazy wieszana obrazków i wybierania koloru mydelniczki:D Efektem ostatecznym nie omieszkam się pochwalić, ale potrwa to pewnie wieki (pokoik dziecięcy pokażę już pewnie z nową lokatorką:) 

18.8.11

317.

Burak w lesie
Jeśli chodzi o kupowanie ciuchów to mam jedną ogromną wadę: jestem sknerą. Niestety nie objawia się to tym, że w ogóle nie kupuję ciuchów. Ależ kupuję, kupuję tyle, że bardzo ważnym kryterium jest dla mnie cena. Hasła promocja, obniżka, wyprzedaż działają na mnie jak magnes. Hasło piękna burakowa maksi za 35zeta także zadziałało mimo, że pojechałam do tesco tylko po to aby zrobić rekonesans w ubrankach niemowlęcych. No nie planowałam tego zakupu, ale złamałam się już w przymierzalni. Rozważałam nawet zakup dwóch takich sukienek: czarnej i burakowej! (w końcu to była okazja, wiadomo:) trzeba skorzystać). Ostatecznie rozsądek w niewielkim stopniu zwyciężył: kupiłam tylko jedną sukienkę:D



Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Zalesie Górne
Źródlo pochodzenia: sukienka - Tesco (F&F %)
Ps. Mam tylko jeden dylemat: sukienka jest matowa, ale krój dość elegancki. Jak Wam się widzi - bardziej jako wieczorowa czy ujdzie też na co dzień?

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl
Follow Różne ładne rzeczy
Follow Różne ładne rzeczy