5.1.16

Ostatni

Z nowym rokiem trzeba się zabrać za porządki! Oficjalnie chciałabym powiedzieć to, co wszyscy wiedzą już od dawna: kończę moją przygodę z blogowaniem. Było mi bardzo miło poznać Was wirtualnie i nie tylko:)
Darzę te miejsce dużym sentymentem więc nie usuwam wszystkich wpisów, ale z pewnością nic nowego już tu się nie pojawi.
Dziękuję za obecność!
Paaaaa!

29.1.15

468.

      Pierwsze razy bywają trudne:) Pamiętam do tej pory ten dreszczyk emocji gdy zobaczyłam je na ....śmietniku. Nagle, niespodziewanie. Akurat kilka dni po tym jak koleżanka opowiadała mi, że regularnie przeczesuje wzrokiem okoliczne śmietniki i dzięki temu znalazła już kilka perełek, niektóre warte grube pieniądze. No więc stałam i patrzyłam i nie mogłam się zdecydować. Wszystko mi sprzyjało: były w dobrym stanie; akurat dwa, czyli tyle ile potrzebowałam; lekko zakurzone; tylko tapicerka do wymiany; a ja akurat zaparkowałam moim kombi (z pustym bagażnikiem) tuż obok. Brać, nie brać? Ktoś patrzy czy nie? Nerwowo rozglądając się zrobiłam im zdjęcia, wysłałam do mojego męża, skonsultowałam telefonicznie. W końcu zdecydowałam się na szybką akcję: zapakowałam krzesła do bagażnika i odjechałam:)
     Później...przyznaję, poszłam na łatwiznę: zawiozłam krzesła do tapicera.


Nie muszę dodawać, że wybór koloru tapicerki był oczywisty:) Oraz, że krzesła idealnie wtopiły się w moje do bólu już eklektyczne mieszkanie:) W sumie to nawet pasują do używanego stołu, który kiedyś znalazłam na allegro za stówkę, i do niedziałającego barometru, który wisi nad stołem tylko dla dekoracji:) Jestem bardzo zadowolona z mojej śmietnikowej akcji!


     Gdybym była perfekcjonistką (ale na szczęście nie jestem) to pewnie odświeżyłabym jeszcze drewnianą część, ale ja lubię jak po przedmiotach widać delikatny upływ czasu, jak mają trochę charakteru. Uważam, że po wymianie tapicerki wcale nie widać ich pochodzenia. Od teraz czujniej rozglądam się po śmietnikach, w szczególnie tzw. starych dzielnicach: Ochota, Wola, Praga. Kto wie, co wyrzuci nie znający się wnuczek w trakcie remontu mieszkania po babci? A wy macie podobne łupy? Czy tylko u mnie takie dziadostwo i bieda (jak podsumował mnie tata)?

8.12.14

467.

Cześć,
może wypadałoby powiedzieć kilka słów na temat bardzo długiej przerwy, ale uważam że nie ma się co rozwodzić: to tylko blog o ciuchach, a to było tylko chwilowe znużenie.
Z racji depresyjnego listopada i niemniej optymistycznego grudnia postanowiłam, że moje okrycia zewnętrzne nie będą bure...czarne, szare, budyniowe, granatowe. NIE! Tyle było postanowień, szybko dopadła mnie rzeczywistość ze swoim szaroburymi łapami. Doszłam do że większość sklepów ma mega zachowawcze kolory płaszczy i kurtek. Sporadyczne przypadki koloru to a)płaszcze jesienne b) sklepy młodzieżowe. A, przepraszam, zapomniałam! Jak ktoś chce zaszaleć to może sobie kupić ciepły płaszcz zimowy w kolorze czerwonym. łał. szał.ciał.


Pomarudziłam sobie znajomym, pomarudziłam na fejsie i zwątpiłam. Odpuściłam temat do czasu aż skojarzyłam, że są jeszcze sklepy stricte sportowe, które nie wiedzieć czemu w przeciwieństwie do tych tradycyjnych stanowią istny raj dla moich oczu jeśli chodzi o kolorystykę. Drogą kompromisu (zrezygnowałam z płaszcza, wybrałam kurtkę) padło na fluo róż. Gęba mi się śmieje na sam jego widok i nawet taki dzień jak wczoraj nie psuje humoru, bo piorę go różem po mordzie:D


Ps. Jak zauważycie lub nie, wypadłam trochę z roli i zapomniałam się pozapinać do zdjęcia. Uznajmy, że ta kieszonka jest zapięta.

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl

Follow by Email