28.11.12

411.

Bella Italia
Ostatnie wspomnienia z Rzymu, choć akurat te zdjęcia były robione w innym niesamowitym miejscu - ruinach starożytnego miasta  Ostia Antica (g e n i a l n e!). Jak widać na tych i poprzednich zdjęciach najlepszą bazą na wyjazdy są dla mnie legginsy, trampki i duża dresowa torba:)
Źródło pochodzenia: buty - no name, legginsy i tunika - sh, torba - Risk,made in warsaw, szal - pamiątka z Rzymu

27.11.12

410.

SzeriSzeri lady

Źródło pochodzenia: buty - no name, legginsy - prezent od TK Maxx, tunika - Promod, , szal - pamiątka z Rzymu,

23.11.12

409.

Rzymskie wakacje
To był strzał w dziesiątkę! Spontanicznie zakupione bilety (okazja, okazja!), szybka decyzja no i polecieliśmy. Wyjazd ten zapoczątkuje chyba u mnie zwyczaj listopadowych wakacji: w Polsce szaro, mgliście i ponuro. Polska złota jesień już za, białe święta jeszcze przed. Totalny stan zawieszenia sprzyjający depresji, jak nic! Idealną odtrutką na to jest włoskie espresso, rzymskie ruiny i śródziemnomorski klimat. Ten idealny obrazek zakłóca może nieco roczne, biegające już dziecko (skutecznie wypełniające nam czas i uniemożliwiające intensywny shopping czy rajd po targu staroci) no ale są i zalety takiej sytuacji: ciao bambini!, bella! - takie okrzyki i uśmiechy towarzyszyły młodej i nam co krok, poza tym przepuszczano nas w kolejkach:p no i łatwo było mnie zlokalizować - wystarczyło posłuchać skąd dobiega wrzask wkurzonego dziecka (być może dzięki temu kilka razy wpadłyśmy na siebie z Ryfką, zwiedzającą Rzym w tym samym czasie)
        Sam Rzym zrobił na mnie duże wrażenie, ale jeśli chodzi o zabytki to jeszcze większe wrażenie wywarły ruiny starożytnego miasta Ostia Antica - tuż pod Rzymem, w kierunku morza. Porównywane do Pompejów, a nawet przez niektórych uważane za dużo lepsze. Jak dla mnie rewelacja - chyba przez włoską niefrasobliwość kompletnie niezabezpieczone (!), chodzi się po tym ogromnym rumowisku (my spędziliśmy tam cały dzień) i ogląda: łaźnie, knajpy, kibelki...wszystko dobrze zachowane. Większości można dotknąć, przejść obok, wejść do. Czad. Polecam.
        Kolejną rzeczą którą zapamiętam to puste restauracje...przygnębiający widok. Nie mam na myśli tych w centrum i przy atrakcjach turystycznych. Mieszkaliśmy w dzielnicy Aurelio, niedaleko Watykanu. Codziennie mijaliśmy tam kilka restauracji i barów kompletnie pustych! Pustych rano, pustych wieczorem. Smętnie snujący się kelnerzy, kucharze siedzący przy stolikach dla gości oczekujący w znudzeniu na klienta. Dziwny widok, którego kompletnie nie spodziewałam się w tak dużym mieście. Czyżby kryzys? W końcu esperesso nie kosztowało jak kiedyś 1€ tylko 1,5€ albo i więcej...
        Moda: spodziewałam się zastać wielu dobrze ubranych mężczyzn i nie zawiodłam się! Panowie niemal w każdym wieku pokazywali czym jest klasa i szyk. Panie były trochę mniej zauważalne, no może oprócz tych starszych - ze starannym makijażem i z obowiązkową złotą biżuterią. Miałam ochotę na jakąś modową pamiątkę z Rzymu, ale lekko się rozczarowałam: sklepy z damskimi ciuchami to albo nudna i droga klasyka albo bazarowe świecidełka. Może miałam pecha a może tak rzeczywiście wygląda włoska ulica? Zastanawiałam się mocno nad pewnym różowym kapeluszem (pokazywałam go na swoim fb) ale ostatecznie go nie kupiłam bo doszłam do wniosku że jest zbyt klasyczny i elegancki.
W międzyczasie, pomiędzy zwiedzaniem a bieganiem za młodą udało mi się zrobić kilka fotek blogowych więc następny post już bardziej modowy:)

4.11.12

408.

Szpilki na szafie
czy jakoś tak:) Spotkanie cykliczne szafiarek w centrum handlowym Blue City, organizator: TK Maxx, temat: jesień. Wzięłam udział w tym wiekopomnym wydarzeniu w zeszłym tygodniu i muszę przyznać, że to dość ciekawe doświadczenie. Zabawiłam się we własną stylistkę, mając do pomocy sztab makijażystek, fotografa i wszystkie ciuchy i akcesoria dostępne w TK Maxx. W sumie to miła zabawa o jakiej marzy każda mała dziewczynka:)

Poza zabawą są też pogaduchy - to dla tych pań pojawiłam się w BC:) Szkoda , że czasu tak mało było i nie zdążyłam porozmawiać ze wszystkimi:/
 Wbrew pozorom zajęcie stylistki to ciężka robota, naszukałam się jak głupia a i tak nie jestem zadowolona w 100% z ostatecznego efektu. TK Maxx to morze!!!, morze możliwości i może czasami trudno z tego morza wyłowić perełki. Moja cierpliwość jest ostatnio testowana na innych płaszczyznach więc z ręką na sercu przyznaję, że nigdy nie miałam sił aby przekopać się przez to, co oferuje ten sklep. A chyba możnaby spróbować bo jak mawia moja znajoma "TK Maxx to taki ekskluzywny ciuchland:D"
 tak wyglądało zaplecze sesji, czyli stolik makijażystek z Marionnaud i my, próżne dziewczęta:)
 Kloszard stajl! trochę chyba ten make-up nie bardzo kloszardzki no ale...

2.11.12

407.

Tak lubię
Paski, warstwy i neony. Polubiłam na nowo a pogoda sprzyja. Patrzę na swoją szafę i znowu mam ochotę wymienić całość bo mam wrażenie, że za mało w nich fluorescencyjnych dodatków i basicowych ciuchów.
 Źródło pochodzenia: buty - Verona, legginsy - Calzedonia, szalikoczapka i rękawiczki - Claire's, torba - Risk. made in warsaw, kurtka - sh (Kappahl)

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl

Follow by Email