23.11.12

409.

Rzymskie wakacje
To był strzał w dziesiątkę! Spontanicznie zakupione bilety (okazja, okazja!), szybka decyzja no i polecieliśmy. Wyjazd ten zapoczątkuje chyba u mnie zwyczaj listopadowych wakacji: w Polsce szaro, mgliście i ponuro. Polska złota jesień już za, białe święta jeszcze przed. Totalny stan zawieszenia sprzyjający depresji, jak nic! Idealną odtrutką na to jest włoskie espresso, rzymskie ruiny i śródziemnomorski klimat. Ten idealny obrazek zakłóca może nieco roczne, biegające już dziecko (skutecznie wypełniające nam czas i uniemożliwiające intensywny shopping czy rajd po targu staroci) no ale są i zalety takiej sytuacji: ciao bambini!, bella! - takie okrzyki i uśmiechy towarzyszyły młodej i nam co krok, poza tym przepuszczano nas w kolejkach:p no i łatwo było mnie zlokalizować - wystarczyło posłuchać skąd dobiega wrzask wkurzonego dziecka (być może dzięki temu kilka razy wpadłyśmy na siebie z Ryfką, zwiedzającą Rzym w tym samym czasie)
        Sam Rzym zrobił na mnie duże wrażenie, ale jeśli chodzi o zabytki to jeszcze większe wrażenie wywarły ruiny starożytnego miasta Ostia Antica - tuż pod Rzymem, w kierunku morza. Porównywane do Pompejów, a nawet przez niektórych uważane za dużo lepsze. Jak dla mnie rewelacja - chyba przez włoską niefrasobliwość kompletnie niezabezpieczone (!), chodzi się po tym ogromnym rumowisku (my spędziliśmy tam cały dzień) i ogląda: łaźnie, knajpy, kibelki...wszystko dobrze zachowane. Większości można dotknąć, przejść obok, wejść do. Czad. Polecam.
        Kolejną rzeczą którą zapamiętam to puste restauracje...przygnębiający widok. Nie mam na myśli tych w centrum i przy atrakcjach turystycznych. Mieszkaliśmy w dzielnicy Aurelio, niedaleko Watykanu. Codziennie mijaliśmy tam kilka restauracji i barów kompletnie pustych! Pustych rano, pustych wieczorem. Smętnie snujący się kelnerzy, kucharze siedzący przy stolikach dla gości oczekujący w znudzeniu na klienta. Dziwny widok, którego kompletnie nie spodziewałam się w tak dużym mieście. Czyżby kryzys? W końcu esperesso nie kosztowało jak kiedyś 1€ tylko 1,5€ albo i więcej...
        Moda: spodziewałam się zastać wielu dobrze ubranych mężczyzn i nie zawiodłam się! Panowie niemal w każdym wieku pokazywali czym jest klasa i szyk. Panie były trochę mniej zauważalne, no może oprócz tych starszych - ze starannym makijażem i z obowiązkową złotą biżuterią. Miałam ochotę na jakąś modową pamiątkę z Rzymu, ale lekko się rozczarowałam: sklepy z damskimi ciuchami to albo nudna i droga klasyka albo bazarowe świecidełka. Może miałam pecha a może tak rzeczywiście wygląda włoska ulica? Zastanawiałam się mocno nad pewnym różowym kapeluszem (pokazywałam go na swoim fb) ale ostatecznie go nie kupiłam bo doszłam do wniosku że jest zbyt klasyczny i elegancki.
W międzyczasie, pomiędzy zwiedzaniem a bieganiem za młodą udało mi się zrobić kilka fotek blogowych więc następny post już bardziej modowy:)

7 komentarzy:

  1. piękne zdjęcia
    urocza Twoja pociecha jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. w dzieckiem ciągle pozujesz... pokaż w końcu i męża...

    OdpowiedzUsuń
  3. poproszę o namiary na nocleg ( o ile możesz polecić) również mi się zamarzył Rzym w grudniu ( z 11miesięczną rozrabiaką)
    olgaz@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię! Dziękuję zarówno za krytykę jak i miłe słowa:)

Uprzedzam, K A S U J Ę komentarze z jakąkolwiek reklamą (bloga, konkursu itp). Potrafię znaleźć link do bloga w profilu bloggera.

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl

Follow by Email