2.11.11

331.

Natura to genialny malarz
Gdyby nie Tośka to można by pomyśleć, że to nie zdjęcie a obraz jakiegoś znanego impresjonisty. Tak wygląda 'mój las', pokazaliśmy go w końcu Lence:
 Autor zdjęcia: ja; miejsce: Zalesie Górne
W lesie zderzyliśmy się boleśnie z rzeczywistością wózkową - pies niepocieszony musiał głównie dreptać grzecznie po asfaltowych alejkach bo niestety wózek nie wszędzie wjedzie. Następnym razem wypróbujemy chyba chustę, która już leży w szufladzie i czeka aby ją wykorzystać. Chusta jest oczywiście szara:D, ale też bardzo duża i sztywna co powoduje, że jeszcze się z nią nie zaprzyjaźniłam. Póki co pokazuję szarą sukienkę:)
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce: Zalesie Górne
Źródło pochodzenia: buty - Deichmann, sukienka i sweter - sh, szal - Bershka, torba - po mamie

31.10.11

330.

Dres w jarzębinie bez kompleksów
Wiecie czego nauczyło mnie te tak krótko przeżywane macierzyństwo? Pierniczyć ograniczenia, które sami sobie stawiamy. Chciałabym wychować moją córkę w przekonaniu, że może wszystko, że jest najlepsza i że świat stoi przed nią otworem jeśli tylko zechce po niego sięgnąć (rodzice Dody wykonali w pewnym sensie niezłą robotę:p). 
W związku z tym zaczynam od siebie,  na początku postanowiłam olać własne kompleksy!
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=M19t450-lhc?hl=en&amp;loop=1&amp;enablejsapi=1"><img alt="Play" src="http://www.gtaero.net/ytmusic/play.png" style="border:0px;" /></a>
Autor zdjęć: moja siostra i mąż; miejsce:  Nowa Iwiczna
Źródło pochodzenia: kozaki, narzutka - Reserved,dresy - Auchan, bluzka - sh (GAP) , szal - prezent, kolczyki - prezent od ciotki Baglady (Diva)
Muzyka: Ania Dąbrowska - Suicide is painless

29.10.11

329.

Pierwszy raz
W najbliższym czasie czeka mnie dużo pierwszych razów, dziś nastąpił jeden z nich: pierwszy spacer z Lenką. Dziwne to uczucie pchać wózek ze świadomością, że to mój wózek, że zawartość jest moja:) Ale równocześnie jaka to przyjemność wyjść na zewnątrz!
Przy okazji tego wiekopomnego spaceru udało mi się cyknąć kilka zdjęć. Dziś prezentuję szarą, dresową narzutkę, którą kupiłam w trakcie zakupo-maratonu, w którym miałam niewątpliwą przyjemność uczestniczyć po raz pierwszy jakiś czas temu (wszystkie mamy pewnie wiedzą co mam na myśli:p). Narzutka mimo, że przechwycona w locie i zakupiona bez mierzenia sprawdza się idealnie - i jako lekki płaszczyk i jako wygodne nakrycie do łażenia po domu.
Autor zdjęć: moja siostra; miejsce:  Nowa Iwiczna
Źródło pochodzenia: kozaki - Reserved, legginsy - Calzedonia, narzutka - H&M, szal - Bershka
Ps. Pozdrawiam wszystkich obserwatorów! Dziś stuknęło okrągła liczba na liczniku - to miłe że aż 200 osób chce dobrowolnie obserwować moją radosną twórczość:) Bez konkursów, bez giveawayów i tym podobnych 'zachęt' - miło:D

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl
Follow Różne ładne rzeczy
Follow Różne ładne rzeczy