28.1.12

347.

Fitnessy
Paradoksalnie odkąd w moim życiu pojawiła się Lena moje dni zrobiły się ciekawsze. Nie ma rutyny typu karmienie, pampers, spacer, pampers, karmienie, usypianie, karmienie, pampers itd.  Nie ma rutyny typu pobudka, droga do pracy, praca, droga z pracy, jedzenie, spanie itd.
Dawno nie chadzałam do kina tak często jak obecnie - odkąd odkryłam Multibabykino oglądam nowe filmy niemal co tydzień. Czasami lepsze, czasami gorsze, ale zawsze w doborowym towarzystwie (pozdrawiam!). Wprawdzie obsługa kina nie skacze nade mną tak jak nad Anną Muchą, która także bywa, ale myślę, że to tylko kwestia czasu gdy odkryją jak ważna blogerka także chadza na ich seanse:DD
Rozpoczęłam tournee po warszawskich knajpach przyjaznych dzieciom - bo nie ma to jak dobra kawka w miłych okolicznościach o godzinie 12 w południe:) Miło się spotkać ze znajomymi i nieznajomymi, pogadać o pieluchach i nie tylko.
Ostatnio postanowiłam także ruszyć w końcu tyłek i wybrałam się z małą na fitness dla mam. Lenka leżała a ja się gibałam...a myślałam, że będzie odwrotnie:p Ponieważ co nieco jeszcze po ciąży zostało to chyba te zajęcia wejdą w mój stały grafik. Muszę je gdzieś wcisnąć między te kawki, kino, spacery i zakupy:P
W takich chwilach myślę sobie o tym jakie to szczęście, że mieszkam w Warszawie i mam tyle atrakcji do wyboru! Internet+duże miasto sprawiają, że macierzyństwo nie jest takie...hmmm...ograniczające.  Nie wyobrażam sobie jak moja mama funkcjonowała na macierzyńskim bez tych wszystkich atrakcji i bez Internetu:p
Ps. Strój z drogi na fitness tak więc dres jest całkowicie uzasadniony:)
Autor zdjęć: moja siostra, miejsce: Warszawa
Źródło pochodzenia:buty - Verona, dresy - Auchan, torba - Farbotka, kurtka - Divers, czapka - Celapiu, szal - Reserved

24.1.12

346.

Stół
Zawsze marzył mi się duży, solidny, dębowy, zachęcający do posiedzenia ze znajomymi lub samemu z dobrym espresso i porządnym ciastem czekoladowym. Powiększenie rodziny to znakomity pretekst do zadbania o kącik jadalny. Wymieniłam stary, ikeowski komplet pomalowany przez nas kiedyś na biało na jeszcze starszy:), rozkładany dębowy stół. Aby nie stało się zbyt rustykalnie do stołu dobrałam lekkie, białe mrówki - klasyk jeśli chodzi o krzesła. Teraz to mogę organizować imprezy i proszone obiadki! Nawet na 6 osób:)
Autor zdjęć: ja, miejsce: mój dom
Źródło pochodzenia: stół - Allegro (180zł), krzesła - Jysk (70zł), podkładki - Ikea, na stole tort urodzinowy mojej siostry (Chocolate Extreme mojej produkcji) i omlet:)

9.1.12

345.

Wwwwrrrau
Czerń, (eko)skóra, obcasy, koronki, biżuteryjna kolczuga - jak się długo siedzi karmiąc dziecko lub zmieniając pampersy to od czasu do czasu człowiek ma ochotę na skok na inną planetę. Wprawdzie skoczyłam tam z wózkiem ale dobre i to:)
Ps. Bardzo chciałabym Wam coś pokazać, ale nie mogę! A ponieważ nie lubię, nie umiem, nie przepadam za utrzymywaniem długo tajemnicy to chociaż napiszę to tu to mi ulży:D A w swoim czasie - pokażę:)
Autor zdjęć: mój mąż, miejsce: Janki
Źródło pochodzenia: buty - Reserved, spodnie - Vero Moda, ramoneska - Tesco (F&F), naszyjnik - prezent od Mikołajosiostry:D (Monnari)

8.1.12

344.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
W normalnym państwie funkcję Owsiaka powinien pełnić minister zdrowia, a Owsiak powinien zajmować się organizacją festiwali muzycznych. No tak...hmmm...jest jak jest i w sumie to też ma jakieś pozytywne aspekty (nasze rocznice liczymy z mężem od pewnego koncertu WOŚP:p)
Kiedyś wspomagałam tak:
a dziś dorzucam swoją cegiełkę w postaci mojej ukochanej, drapowanej, czarnej spódnicy marki F&F, rozmiar 36:  

Licytacja rozpoczęła się od 10zł - serdecznie zapraszam do udziału!

Ps. Jeżeli macie ochotę być bardziej na bieżąco z moim blogiem to zapraszam na mój nowy profil na fb:

1.1.12

343.

Kimono vel podomka
Szczęście modowe mnie nie opuszcza, tym razem udało mi się odwiedzić galerię handlową i przypomnieć sobie co to są wyprzedaże:) Jedną z ogromnych zalet posiadania tak małego dziecka jest spędzanie większości weekendów z dala od galerii handlowych. Przyznaję się bez bicia - wcześniej zdarzało mi się zaglądać tam zbyt często. Jednakże jak powiadają ludowe przysłowia co za dużo to niezdrowo oraz żaden radykalizm nie jest dobry. Postanowiłam więc w końcu wybrać się  z małą na szał ciał w galerii.
Wózek w takiej sytuacji odpada (pojazd stojący=ryczące dziecko) spróbowałam więc chusty. To jest to! 3 godziny dla mnie:) Wprawdzie mierzenie spodni z dzieckiem w chuście to pewne wyzwanie, ale już takie kimono (vel podomka wg męża) to łatwizna!
Autor zdjęć: mój mąż, miejsce: Zalesie Górne
Źródło pochodzenia: buty - Verona, spodnie - Vero Moda, kimono - H&M %, kolczyki i bransoletka - prezent (Avon)

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl

Follow by Email