16.12.13

451.

Mój nowy image na zimową porę to duży, obfity  płaszcz wełniano-moherowy oraz tradycyjnie uszata czapka. Mam tak zamiar przetrwać największe mrozy i nie straszne mi porównania do dużego miśka. Przy okazji światło blogowe ujrzały rozjaśnione końcówki, które są mocno niefotogeniczne i często przesadzają ze swoją żółcią na zdjęciach (a w rzeczywistości są bardziej blond). Być może kiedyś ujawnią się w całej krasie a tymczasem .....Proszę Państwa oto miś, miś był bardzo niegrzeczny dziś!:p

26.11.13

450.

Kanapa z palet....być może jest bardzo popularna, modna i hipsterska, ale szczerze mówiąc - nie obchodzi mnie to. Uwielbiam niskie siedziska w stylu arabskim, pełne miękkich poduch, zapraszających do długotrwałych nasiadówek przy dobrym winie. Fakt, że mieszkam na poddaszu dodatkowo był argumentem za - niska kanapa pod skos pasuje idealnie!

Początkowo sądziłam też że będzie to bardzo tania kanapa, ale prawda jest taka, że jeżeli planuje się na niej od czasu do czasu położyć gości to warto zadbać o dobry materac - a to już niestety kosztuje. Udało mi się znaleźć kompromis - tzw. futony: materace ładne,  wygodne i niedrogie w porównaniu do porządnych materacy do spania. Długo szukałam informacji na ich temat jednak z jakiegoś powodu nie są one bardzo popularne... w końcu jednak opinia jednej z czytelniczek mojego bloga (Małgosiu, pozdrawiam!) przekonała mnie do tego co i tak już mi się bardzo podobało:) Trochę ryzykowałam kupując coś czego nie sposób dotknąć i zobaczyć na żywo, ale nie żałuję! Trafiłam przez przypadek na tak fantastyczny sklep (jakość obsługi+jakość towaru),że mogę Wam go tu z czystym sercem polecić (i to nie jest reklama) jako dobre źródło materacy na palety albo do codziennego spania.

Źródło pochodzenia: palety - skup palet, futony - słodkichsnow.com, pasiaste poduszki - poduszki hamakowa (whamaku.pl)

29.10.13

449.

Cudze chwalicie, swego nie znacie. Banał, prawda? Kiedyś znajomy ze Szwajcarii zapytał mnie jacy są wschodni sąsiedzi Polski...sądził, że skoro urodziłam się na wschodzie Polski, to kraje ościenne znam przynajmniej nieźle. Zdziwił się mocno gdy powiedziałam mu, że nigdy nie byłam ani na Ukrainie, ani na Litwie, ani na Białorusi ani tym bardziej w obwodzie kaliningradzkim. Dla niego było normalne że podróże zagraniczne zaczyna się od najbliższych sąsiadów - dla mnie (a raczej dla moich rodziców) oczywiste było to, że jeśli już pojawiała się możliwość wyjazdu za granicę, to tylko na zachód, nigdy wschód. No cóż....pora zawalczyć z przyzwyczajeniami i odwrócić się o 180 stopni.


Jakiś czas temu wpadłam na genialnego posta Styledigger i popukałam się w czoło! Jak to możliwe aby żyć niemal 20 lat obok i nie znać Biebrzy? To znaczy znać, znałam, nawet raz tam byłam na krótkiej, jednodniowej wycieczce, ale jakoś niewiele wtedy zapamiętałam....nigdy nie wróciłam, nigdy bardziej się nie zainteresowałam. Tak więc dzięki Bogu za 'durne' blogi szafiarskie o szmatkach i pierdołach - jeden z najwartościowszych blogów wywodzących się z szafy:) zainspirował mnie do zorganizowania Wyprawy w Poszukiwaniu Łosia.  Zainspirował, ba! można nawet powiedzieć, że sprowokował do skopiowania bo mam nawet identyczne zdjęcie na Długiej Luce na bagnie Ławki. Inne blogerki kopiują stylizacje, ja kopiuję sytuacje:)


Wyprawa była rodzinna, ze względu na kleszcze i podmokłe tereny niestety bez psa. Były bagna, mgła, lekka mżawka, kanapki, herbata z termosu i co najważniejsze wypatrywanie łosi - jak dla 2 letniego dziecka i 30 letniej kobiety moc atrakcji. Do tej pory uśmiecham się na samo wspomnienie Leny brodzącej w kaloszach po błocie i wołającej "Łosiu chodź! łosiu chodź!" (niestety nadaremno, łosia nie spotkaliśmy, ale to tylko kolejny powód aby tam wrócić).

 

Tereny Biebrzańskiego Parku Narodowego o tej porze roku są niesamowite: lekka mgła tylko dodawała bagnom uroku, deszcz nie przeszkadzał, ale dopełniał klimatu posępności i osamotnienia. Pusto, cicho...nie pamiętam już kiedy byłam tak sama, jak wtedy gdy weszłam na 400metrową kładkę wgłąb bagna. 

Warto przeżyć. 

 

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl
Follow Różne ładne rzeczy
Follow Różne ładne rzeczy