Jako wielbicielka twórczości Agathy Christie, Henninga Mankella lub Artura Conana Doyle nie mogłam patrząc na dzisiejsze zdjęcia odmówić sobie skojarzeń z najszacowniejszymi postaciami z kart kryminałów. Być może Sherlockiem Holmesem nie jestem, Herculesem Poirotem tym bardziej (gdzie mi do jego elegancji!), ale może dr Watsonem albo chociażby panną Jane Marple? Bo o Kurcie Wallanderze nie wspomnę - kryzys wieku średniego jeszcze przede mną:D



Autor zdjęć: mąż, miejsce: Warszawa
Źródło pochodzenia: botki - New Yorker, zakolanówki - Etam, legginsy - nie pamiętam, spódniczka w kratkę - prezent od teściowej, szal - od mamy, rękawiczki - Reserved, peleryna - sh (Monsoon), czapka - kupiona mężowi na prezent, pożyczona:) (Bershka)
Ps. Jaj, tylu obserwujących, jakiś czad:D każdemu z Was osobno dziękuję, to dla mnie strasznie miłe i zaskakujące jednocześnie.
Źródło pochodzenia: botki - New Yorker, zakolanówki - Etam, legginsy - nie pamiętam, spódniczka w kratkę - prezent od teściowej, szal - od mamy, rękawiczki - Reserved, peleryna - sh (Monsoon), czapka - kupiona mężowi na prezent, pożyczona:) (Bershka)
Ps. Jaj, tylu obserwujących, jakiś czad:D każdemu z Was osobno dziękuję, to dla mnie strasznie miłe i zaskakujące jednocześnie.






