Przedłużony weekend, wyłączony budzik, perspektywa wspólnej kawy z pianką i croissanta...aaa, żyć nie umierać:) W takie dni można bezkarnie snuć się po domu w koszuli nocnej do późnych godzin popołudniowych, no chyba, że ktoś zapuka do drzwi...



Źródło pochodzenia (tak się głupio złożyło, że ta niewielka ilość rzeczy, które mam na sobie pochodzi z jednego sklepu): dziecięce kapcie - Tesco, koszulka nocna - Tesco (Disney)






