12.8.11

315.

Wersja domowa
Ostatni tydzień był dość męczący...dużo pracy, remont, a do tego wszystkiego przekonałam się nagle, że ciąża to jednak nie lajcik i pojawia się moment gdy muszę powiedzieć "Nie dam rady". Nie lubię tak, przeraża mnie trochę ten stan gdy organizm mówi stop a dusza krzyczy idź, biegnij! Nie będę jednak narzekać, bo w sumie mam to co sama chciałam:) 
W taki oto sposób znalazłam się na przymusowym urlopie. Skutkuje to pojawianiem się na ulicach mej wsi w stroju, którego nie powstydziłby się porządny uczestnik you can dance (ps. Baglady powinna się ucieszyć bo kiedyś pisała że chciałaby zobaczyć mnie ubraną w takim klimacie:p)
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=BdmOh4kXfo4?hl=en&loop=1&enablejsapi=1"><img alt="Play" src="http://www.gtaero.net/ytmusic/play.png" style="border:0px;"></a>



 Muzyka: Frenchman feat Marika Daj Mi Beat (pożyczone z Rzurzowej facebookowej ściany)
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce:  Nowa Iwiczna
Źródlo pochodzenia: czeszki - sklep na Chmielnej w W-wie, spodnie (a tak naprawdę kombinezon noszony jako spodnie) - Vero Moda, bluza - sh
Ps1. Tośka na zdjęciach wyraźnie zdenerwowana - walczyła ze szlabanem, który niecnie czyhał na jej życie wisząc nieruchomo przed wjazdem na zamknięte osiedle.
Ps2. Dziś wieczorem update akcji Projekt ciąża, zapraszam około 22:)

12 komentarzy:

  1. śliczny piesek!:)
    a bluza jest fantastyczna a do tego te czeszki miętowe, zazdroszczę!:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo optymistyczna bluza, super!

    OdpowiedzUsuń
  3. mimo że bluza ma trochę zwariowany wzór niezaprzeczalnie dodaje Ci uroku, do tego Twój uśmiech i jest bombowo;)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie, bo ciążowo, a nie ciążowo:)
    u nas w rodzinie ten styl nazywamy ostatnio londyńskim;))) chociaż sami nosimy się często w kapturach i przypominamy szabrowników :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak nie lubię takich bluz tak Twoja mnie po prostu oczarowała i już taką chcę :D z takimi portkami :D Boże, co ten internet robi z ludźmi... ;)

    Asia od maila kiedyś wysłanego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie wyglądasz, fajny blog i cudowny pies .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie, już miałam pytać gdzie taką czadową bluzę dorwałaś, a tu lumpeks :,(. Świetna jest!

    OdpowiedzUsuń
  8. PAAULA, IWONA: dzięki!
    ERROR: taaak, od tego wzoru można dostać oczopląsu:)
    AGATA MA PIEC: hahaha, niech i tak będzie - że noszę się po londyńsku:p
    ASIA: No przecież nic złego:) Co jest złego w takiej bluzie i portkach?:DDD Może gdzieś znajdziesz podobną!
    NASZA SZAFA: dziękuję:D
    BASTET: takie rzeczy to tylko w lumpeksach:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Hihihi uważaj bo ci piłka wypadnie z pod bluzy.bardzo mi sie podoba zestaw...i piesek

    OdpowiedzUsuń
  10. Co złego co złego... Zazdrość w człowieku wzbiera ;D
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  11. FLY INTO A PASSION: widzę, że masz dokładnie takie same skojarzenia:) jak patrzyłam na swój brzuch ubrany w tą bluzę to skojarzył mi się z piłką futbolową:)))))
    ASIA: no cóż....:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Przymusowy urlop na pewni dobrze Ci zrobi, odpoczywaj odpoczywaj, potem będziesz miała dużo pracy z małym bobaskiem. Nie mam dziecka, ale coś mi się takiego obiło o uszy ;);)

    A bluza jest cudna. Kolorowy zawrót głowy.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię! Dziękuję zarówno za krytykę jak i miłe słowa:)

Uprzedzam, K A S U J Ę komentarze z jakąkolwiek reklamą (bloga, konkursu itp). Potrafię znaleźć link do bloga w profilu bloggera.

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl

Follow by Email