21.11.09

120.

Paris, Paris...
Wczoraj po obejrzeniu filmu "Niczego nie żałuję, Edith Piaf" spontanicznie postanowiliśmy polecieć do Paryża.



No dobra, zejdźmy na ziemię. Dzisiaj spontanicznie postanowiliśmy pojechać do Tesco na Połczyńskiej. A wracając (z łupami odzieżowymi - debiut już wkrótce) natknęliśmy się na takie oto paryskie plenery na warszawskiej Woli:)
Strój sobotni i bez zobowiązań - to jest zestaw, który noszę już od kilku dobrych lat i bardzo go lubię za warstwy (patrz rękawy). Ot taki, bez fajerwerków. Fajerwerki przewidziane na łupy z supermarketu.







Źródło pochodzenia: buty - Clementine (%),jeansy - Zara, bluzka szara z długimi rękawami, które na końcu są granatowe - Reserved, bluza zielona - Camaieu, żakiet - H&M, kolczyki - targ staroci (H&M)

7 komentarzy:

  1. bardzo podoba mi się jak wystają te rękawy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne pierwsze zdjęcie, cudowne tło!
    Ciuszki też super, takie na luzie. Śliczna marynarka :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze zdjęcie jest tak fantastyczne, że byłabym Ci w stanie uwierzyć!

    OdpowiedzUsuń
  4. ładne nas tak nabierać ? :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło przeczytać Twoją opinię! Dziękuję zarówno za krytykę jak i miłe słowa:)

Uprzedzam, K A S U J Ę komentarze z jakąkolwiek reklamą (bloga, konkursu itp). Potrafię znaleźć link do bloga w profilu bloggera.

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl

Follow by Email