28.11.11

336.

Sprawa polska, zbyt duży tyłek i święta
Na początku wytłumaczę się: nie uważam, że jestem zbyt gruba. Wręcz przeciwnie - w końcu wszelkiej maści kalkulatory BMI przestały wysyłać mnie do lekarza i straszyć anoreksją. Inną sprawą jednak jest fakt, że rozmiar w strategicznych dla kobiety miejscach zmieniłam i tym samy zostałam bez gaci...dosłownie! W takiej sytuacji nie pogardziłam prezentem od sympatycznej Pani Magdy ze sklepu TBsport w postaci m.in. tych oto spodni. Są one, uwaga! - to rzadko się już zdarza, szyte w Polsce, a nie przez małe chińskie rączki (a mimo wszystko ich cena - 55zł - jest przyjazna klientowi). Co jednak najważniejsze dla mojej galaretki pociążowej na brzuchu: spodnie są elastyczne choć wyglądają na sztywny jeans. Wszystko się zmieści:D I like!
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce: Nowa Iwiczna
Źródło pochodzenia: buty - Verona, spodnie - TBsport, ramoneska i torebka - Tesco (F&F), chusta - po mamie

Ok, było o tyłku - teraz czas na święta i sprawę polską skoro zapowiedziałam to w tytule posta:) Prezent od TBsport zmusił mnie do zastanowienia się nad tzw. patriotyzmem konsumpcyjnym... nigdy do tej pory nie była to dla mnie kwestia istotna, a w sumie to wstyd i szkoda bo jak to mówią: "cudze chwalicie a swego nie znacie". Zainspirowana brakiem pomysłów na świąteczne prezenty oraz tym, że mój wielki tyłek nie zmieścił się w dwie podarowane mi rzeczy (co ja tam będę co innego ściemniać:p) ogłaszam pierwszą na tym blogu loterię!
Nagrody to: jasno szare spodnie chinosy (rozmiar S) oraz czarne legginsy tzw. narciarki (rozmiar S) Obie rzeczy zaprojektowane i uszyte przez firmę TBsport czyli Panią Magdę i jej męża:)
Zasady udziału w loterii:
- należy polubić mnie....tak po prostu:D, bez pomocy jakiś portali społecznościowych:p
- następnie trzeba wysłać na adres rozneladnerzeczy@op.pl maila zawierającego adres bądź adresy sklepów, w których można zakupić niebanalny i co najważniejsze polski prezent świąteczny (branża dowolna: moda, design, gadżety, biżuteria, cokolwiek...)
- w temacie maila poproszę o informację, którą nagrodę mam wylosować: spodnie, legginsy czy spodnie i legginsy (zgłoszenia bez takiej informacji będą brały udział w losowaniu obu ciuchów, ale uwaga: ostatecznie można wygrać tylko jedną rzecz)
- termin nadsyłania zgłoszeń to niedziela, 4.12.2011, godz. 23.59
- wyniki losowania wraz z listą nadesłanych przez Was miejsc ogłoszę w Mikołajki, 6 grudnia:)

Myślę, że lista sklepów z fajnymi polskimi prezentami przyda się przed Bożym Narodzeniem nie tylko mi:) Dla ułatwienia zadania podpowiem, że mnie na przykład zachwycił ostatnio sklep I hate design - kopalnia pięknych, polskich rzeczy w wyjątkowo przystępnych cenach jak na autorskie projekty. Oczekuję, że zasypiecie mnie propozycjami tego typu miejsc!

21.11.11

335.

Kaperósz
Nie wiem jak to jest, ale kapelusze mają to do siebie, że jakkolwiek pięknie by nie wyglądały to gdy wkładamy je na głowę to czujemy się głupio lub co najmniej dziwnie. Założę się, że nie tylko ja tak czuję. Niestety nie jestem jak inna łomżynianka, Hanka Bielicka, tak pewna w noszeniu kapeluszy i cierpi na tym najwięcej ten właśnie oto egzemplarz. Byłam już kilka razy bliska pozbycia się go, ale za każdym razem coś mówi mi aby jednak dać mu szansę. Bo te same nastawienie miałam kiedyś do spódnic maxi - to ciuch, który uważałam niegdyś za mocno niedzisiejszy. Teraz uczyniłam z tego atut i cieszę się z tego przyjemnego uczucia plątającego się między nogami materiału wyobrażając sobie, że jestem XIX-wieczną damą:) Być może kiedyś przekonam się także na 100% do tego kapelusza.
Proszę państwa, oto koń! Ma kopytka i klapki na oczach:p 
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=9eLOUZydLHo?hl=en&loop=1&enablejsapi=1"><img src="http://www.gtaero.net/ytmusic/play.png" alt="Play" style="border:0px;" /></a>
Autor zdjęć: Żwirek; miejsce: Warszawa
Źródło pochodzenia: buty - Verona, spodnie - Vero Moda, płaszcz - Marks&Spencer, szal - zrobiony przez mamę, torba - Cholewiński, kapelusz - sh
Muzyka: Kasia Kowalska - A to co mam

20.11.11

334.

Nowe
Nowe spodnie, nowe buty. Zmiana rozmiaru wymusza zmianę garderoby. Ot, taka miła konsekwencja nabycia kilku kilogramów:D
Autor zdjęć: moja siostra; miejsce: Piaseczno
Źródło pochodzenia: buty - Verona, spodnie - Vero Moda, polar - Decathlon, chusta - po mamie, czapka - Celapiu

11.11.11

333.

Łazienka z Barcelony
Dokładnie 4 miesiące temu zapowiadałam remont gabinetu i łazienki. Gabinet, który stał się pokoikiem dziecięcym już pokazywałam, teraz czas na łazienkę Gaudiego! 
To nie pierwszy remont w tej części mojego poddasza:) Kiedyś malowałam tu płytki - było to doświadczenie ciekawe, dość efektowne, jednak zdecydowanie tymczasowe. Na przyjście Lenki postanowiliśmy zrobić tu porządek a inspiracji zupełnie przypadkowo dostarczyła nam Barcelona i jej cudowny Gaudi. Po kilkudniowej wizycie w tym pięknym hiszpańskim mieście zakochaliśmy się w technice trencadis (do tego stopnia, że mieliśmy ochotę własnoręcznie wykonać nią zabudowę wanny...minęło nam gdy uświadomiliśmy sobie ile to roboty:p). Ostatecznie zakończyło się na inspiracji trencadis i zakupie w Barcelonie dwóch jaszczurek "Gaudiego".
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=86kDZ9MhhBc?hl=en&loop=1&enablejsapi=1"><img src="http://www.gtaero.net/ytmusic/play.png" alt="Play" style="border:0px;" /></a>
Jaszczurki pierwotnie były przyklejone do lustra - efekt był rewelacyjny, ale niestety okazało się, że klej nie wytrzymał i oba gady odpadły z hukiem:( Po sklejeniu ich na nowo umieściliśmy je na płaszczyznach poziomych (blat nad pralką i wanna) - to znacznie pewniejsze miejsca niż lustro.
Gałki niby z warsztatów z okolic Delhi ale myślę, że do klimatu Hiszpanii pasują:) Malowane i szkliwione ręcznie - pięknie prezentują się na tle prostych, białych szafek.
Nie lubię gdy goście korzystają z mojego ręcznika dlatego postawiłam na ....
...takie rozwiązanie. Teraz o pomyłkę trudno:
Kosmetyki naszych dzieci:) Ten czarnej i tej małej białej:
Autor zdjęć: ja; miejsce: Nowa Iwiczna
Źródło pochodzenia: dekory - Tubądzin Majolika Quartet, jaszczurki - pamiątki z Barcelony, gałki i kosz na pranie - Allegro
Muzyka: Manu Chao - La rumba de Barcelona
Ps1. Podziękowania za taką łazienkę należą się: mojemu teściowi (za położenie płytek), mojemu tacie (za zamontowanie oświetlenia), Żwirkowi (za doradztwo kryzysowe:p) i mojemu mężowi (za pomysł na jaszczurki i malowanie sufitu na 3,5 m)! 
Ps2. Nie uważacie, że to zabawne, że 11.11.2011 publikuję posta 333.? Ciekawy zbieg okoliczności:D

5.11.11

332.

Bo czarny to też kolor
A ja lubię kolorowe ubrania:)
Czarny podobno wyszczupla - będę chyba musiała się z nim zaprzyjaźnić w przyszłości bo jak tak dalej pójdzie to pożegnam się z figurą chudzielca utrzymywaną bez żadnych wyrzeczeń. Mam teraz tak ogromny apetyt, że aż sama siebie nie poznaję! Tu ciasteczka, tam kanapki, a to zrobię sobie zapiekankę a to upiekę szarlotkę albo ciasto bananowe (te ostatnie robiłam ostatnio chyba z 5 razy w przeciągu 2 tygodni). W ten sposób jak waga po porodzie wykazywała tendencje malejące tak ostatnio postanowiła powędrować w górę. Kurde...ja tam się nie znam na dietach i ćwiczeniach, mam nadzieję, że nie skończę karmienia piersią jako tłusty robal:p
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=8A7YIyPmIQ0?hl=en&loop=1&enablejsapi=1"><img src="http://www.gtaero.net/ytmusic/play.png" alt="Play" style="border:0px;" /></a>
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce: Warszawa
Źródło pochodzenia: kozaki - Reserved,sweter - sh , szal - zrobiony przez mamę, naszyjnik (przedłużony łańcuszkiem) - H&M, legginsy - Calzedonia
Muzyka: Selah Sue - This world

2.11.11

331.

Natura to genialny malarz
Gdyby nie Tośka to można by pomyśleć, że to nie zdjęcie a obraz jakiegoś znanego impresjonisty. Tak wygląda 'mój las', pokazaliśmy go w końcu Lence:
 Autor zdjęcia: ja; miejsce: Zalesie Górne
W lesie zderzyliśmy się boleśnie z rzeczywistością wózkową - pies niepocieszony musiał głównie dreptać grzecznie po asfaltowych alejkach bo niestety wózek nie wszędzie wjedzie. Następnym razem wypróbujemy chyba chustę, która już leży w szufladzie i czeka aby ją wykorzystać. Chusta jest oczywiście szara:D, ale też bardzo duża i sztywna co powoduje, że jeszcze się z nią nie zaprzyjaźniłam. Póki co pokazuję szarą sukienkę:)
Autor zdjęć: mój mąż; miejsce: Zalesie Górne
Źródło pochodzenia: buty - Deichmann, sukienka i sweter - sh, szal - Bershka, torba - po mamie

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl

Follow by Email