30.1.11

269.

Skóra i koronka
Na szczęście nie jestem gwiazdą i mogę katować Was jedną rzeczą przez kilka postów pod rząd:) Jestem bardzo zadowolona z ostatnio kupionej ramoneski bo: po pierwsze nadaje zdecydowany charakter większości ciuchom, a pod drugie jest bardzo ciepła (choć w obecnych temperaturach traktuję ją raczej jako bluzę).
Łączenie przeciwieństw być może jest dość wyświechtane w modzie ale mnie urzekło na tyle, że będę je często wykorzystywać. Niedługo mam wesele, chyba wybiorę się do ciuchlandu po jakąś zwiewną sukienkę a do tego zamiast tradycyjnego weselnego bolerka (jak ja nie lubię tego słowa!) dorzucę ramoneskę.




Autor zdjęć: moja siostra, miejsce: Warszawa
Źródło pochodzenia: buty - New Yorker %, spodnie - Terranova, ramoneska i T-shirt- Tesco % (F&F), kołnierzyk - po mamie, pasek - H&M, pierzaste kolczyki - C&A

29.1.11

268.

Kawa- suplement
Jak uzyskać kawę taką jak na zdjęciu bez inwestowania w drogi ekspres ciśnieniowy? Oto mój mini-przewodnik.
/uprzedzam nie jestem baristą, jestem wielbicielem-amatorem! Jeśli zajrzy tu jakiś profesjonalista to z chęcią przeczytam wszelkie uwagi i komentarze.

Zacznę od sprzętu, czyli "mini ekspresu ciśnieniowego" zwanego kafeterką, kawiarką. Ja mam dwie kafeterki, jedna większa (8x espresso) gdzie kawa wypływa do górnego pojemnika, druga mniejsza (2x espresso) gdzie kawa wypływa prosto do filiżanek. Bazując na własnym doświadczeniu polecam pierwszy rodzaj: po pierwsze taką kafeterkę łatwiej dostać (supermarkety, sklepy z artykułami gospodarstwa domowego, Internet), można zrobić za jej pomocą większą ilość kawy i co najważniejsze nie ma w niej problemu zatykania (w tej drugiej czasami kawa nalewa/przelewa się jedynie do jednej filiżanki). Kafeterki kosztują na allegro od 14zł do 279zł. Podobną dobra marką jest włoskie Bialetti, ale ja mam zwykłą z supermarketu i też nie narzekam.
Kafeterki składają się z trzech części: dolnego pojemnika na wodę, lejka do którego wsypuje się kawę i górnej części gdzie wypływa gotowy napój.
Zaczynamy od zmielenia kawy ziarnistej. Mielić należy tylko tyle ile zużyjemy, a ewentualny nadmiar zmielonej kawy przechowujemy w lodówce aby nie wywietrzała zbyt szybko. Jaki rodzaj? Tu niestety nie pomogę bo sama gubię się w tych wszystkich typach - mi osobiście najlepiej smakuje Lavazza Qualita Oro (100% arabiki).
Do dolnej części kafeterki nalewamy wodę - uwaga: tylko tyle aby zaznaczony na zdjęciu otwór znajdował się powyżej powierzchni wody.

Następnie umieszczamy lejek w pojemniku, wsypujemy do niego zmieloną kawę (podobno nie należy jej zbyt mocno uklepywać, ale wiadomo: im więcej kawy tym mocniejsze espresso).
Nakładamy górną część, mocno ją dokręcamy i stawiamy na kuchence.

Ok, woda w kafeterce powoli się gotuje, kawa będzie zaraz gotowa - można zabrać się za piankę. Potrzebny będzie taki oto kubeczek zwany przeze mnie ubijaczką oraz świeże, zimne mleko (najlepiej sprawdza mi się 2%). Ubijaczkę zakupiłam w sklepie ze sprzętem gospodarstwa domowego i kosztowała ok 60zł.


Energicznym ruchem ubijamy zimne mleko, jeśli jest świeżo otwarte - nie trzeba zbyt dużo czasu aby w kubeczku pojawiło się coś na kształt piany.

O, kawa już się robi! Lubię obserwować jak z rurek powoli wypływa ciemna ciecz. Zaciągam się cudownym aromatem, który w tym momencie jest chyba najintensywniejszy.

Kawa za moment będzie gotowa, na drugim palniku  stawiam jeszcze na moment kubek z mlekiem (10-15s), pianka wtedy ładnie sztywnieje, a mleko które jest pod nią robi się cieplejsze.

Do kubka najpierw przelewam powoli mleko (częściowo płynne, później pianka), a następnie dolewam espresso - po brzegu kubka aby jak najmniej ubrudzić piankę.
Na koniec nakładam wybrany szablon na kubek i posypuję czekoladą w proszku lub kakao. Szablony kupiłam kiedyś w Ikei, a kilka innych zdobyłam przy okazji, w jakiejś promocji (były doczepione do ciastek albo kawy).


Autor zdjęć: ja i moja siostra, miejsce: dom

To wszystko, kawa gotowa!

26.1.11

267.

Jak dorosnę to zostanę baristą!
Nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło, ale uwielbiam kawę. Jeszcze kilka lat temu piłam codziennie rano kubek obrzydliwej kawy rozpuszczalnej (w dodatku bez mleka!) a dziś na samo wspomnienie tego 'czegoś' mam drgawki...fuuuj. Obecnie celebruję każdą chwilę mojego prywatnego rytuału: mielenie kawy; boski intensywny aromat świeżo zmielonych ziaren; rdzawa pianka na szatańsko smacznym espresso; mleko spienione tak, że można je przełożyć do kubka łyżką; zabawa w malowanie wzorków na mlecznej pianie czekoladą w proszku. Przedstawiam Wam moje zabawki (wszystkie oprócz 2 ekspresów ciśnieniowych i jednego przelewowego:p) :
od lewej kafeterka dla dwojga (idealna alternatywa dla drogiego ekspresu - polecam bo to niedroga zabawka,a mechanizm parzenia ten sam!), eksperymentalna kawa o aromacie ciastek - prezent, urządzenie do spieniania mleka (przetestowałam wiele: urządzenia mechaniczne, ekspresy ciśnieniowe - nic nie działa lepiej! wystarczy świeże, zimne mleko 2%, kilka energicznych ruchów, później chwila na palniku i jest perfekcyjna piana)



Pojemnik na zmieloną kawę, łyżeczka do kawy, oldschoolowy młynek moich rodziców (jego dźwięk przypomina mi czasy dzieciństwa), pojemnik na sypką czekoladę i szablony do tworzenia wzorków na kawie


I moja mini kolekcja filiżanek do espresso:




Autor zdjęć: ja, miejsce: dom
Źródło pochodzenia: dwie pierwsze to pamiątki ze Szwajcarii, trzecia - prezent, czwarta - pamiątka z Tunezji 
Ps. Zagubionym w rodzajach kawy polecam ten wpis u Babeczki! 

23.1.11

266.

Nie taki słodki jak mogłoby się Wam wydawać
Play
Nie zawsze słucham reggae, nie zawsze się uśmiecham, nie zawsze noszę się kolorowo. Czasami zewnętrzna powłoka to tylko wierzchołek góry lodowej. Wrrrrau!
Nie żebym miała jakiś podły nastrój dzisiaj, ale tak sobie pomyślałam, że łatwo jest szufladkować ludzi - a przecież warto czasami poświęcić im nieco więcej czasu niż spędzamy na klikaniu 'Lubię to!',tak aby poznać całą górę lodową. To jest tak samo przyjemne jak przeczytanie całej książki, a nie zerknięcie na okładkę i ostatnią stronę.
"Nie rozmawiamy ze sobą, nie rozmawiamy wcale,
Każdy z nas kryje gdzieś w głębi smutki i żale.
Tak właśnie jest. Tylko dzień dobry, jak leci, w porządku, do jutra.
Takie bla bla bla, ukrywamy prawdę nie gadamy o niej wcale.
Łapię się na tym, że gdy rozmawiam z przyjaciółmi
To tak naprawdę nie mówimy o sobie,
Przelatujemy przez różne tematy,
Lecz nigdy o tym, co boli, każdy skrywać to w sobie woli.
Nasłuchuję, podsłuchuję coś wlatuje mi do uuuucha, ja znowu słyszę bla bla bla.




Autor zdjęć: mąż, miejsce: Nowa Iwiczna
Źródło pochodzenia: buty - Reserved, spodnie - Levis, pasiasta kamizelka spięta agrafką - sh, ramoneska i torebka - Tesco % (F&F), kolczyki - targ staroci (H&M)
Play
Ps. To nie ból istnienia, to tylko takie moje luźne przemyślenia:)

16.1.11

265.

Paski 2.0
No cóż, może nie dla wszystkich jest to połączenie zjadliwe, ale ja naprawdę szczerze je polubiłam:) Pozdrawiam Was więc paskowo i udaję się do mojego nowego kącika w domu. Tata zamontował mi lampkę punktową, dzięki której mogę teraz wygodnie czytać na fotelu. Coś czuję, że fotel ten będzie teraz intensywnie wykorzystywany bo nie ma nic przyjemniejszego niż półmrok, snop światła skierowany na ciekawą książkę, w tle jakaś przyjemna muzyka a pod reką coś słodkiego:p Kończę obecnie najnowszą książkę Szczygła (świetnie się czyta, jeśli ktoś nie zna autora polecam np ten tekst) a na półce już czeka na mnie nowiuśki Mankell:D Mmmmm, przebieram paluszkami ze zniecierpliwienia!




Autor zdjęć: mąż, miejsce: Warszawa
Źródło pochodzenia: spódnica - H%M, sweter - Cropp Town;A, szal - Pull&Bear, kolczyki - lokalny sklep, płaszcz - sh (no name)

15.1.11

264.

Paski
Bardzo spodobało mi się ostatnio łączenie ze sobą różnego rodzaju pasków i nie wiem czy ktoś w Paryżu lub Mediolanie już to przewidział, ale ja ogłaszam ten pomysł moim osobistym mikrotrendem na najbliższe tygodnie (przy okazji cudowny sposób na dodanie sobie pożądanych kilogramów:)




Autor zdjęć: Żwirek, miejsce: Warszawa
Źródło pochodzenia: sukienka - od mamy, narzutka - sh, naszyjnik i buty - Reserved 
Ps. Na paznokciach kolor w którym się ostatnio zakochałam - intensywny pomarańcz, ale oczywiście zdjęcia robione przy takiej pogodzie nieco odbiegają od kolorystycznej rzeczywistości:( 

11.1.11

263.

And the winner is...
Postaram się bez zbędnego ględzenia. Dziękuję wszystkim głosującym! Wyniki mnie aż tak bardzo nie zaskoczyły. Z miejscem pierwszym zgadzam się w 100% - te zdjęcie jest rewelacyjne i jest to chyba głównie zasługa fotografa (moja koleżanka Żwirek - dzięki i mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy). Na pozostałych miejscach rankingu trochę bym pomieszała, no ale przecież nie o moje preferencje tu chodziło:) Co ciekawe zauważyłam, że większość moich czytelników ma gust podobny do mojej mamy bo w czołówce bardzo dużo zestawów eleganckich:D 
Przejdźmy do konkretów:
miejsce 1. i 26% głosów: zestaw 50


miejsce 2. i 24% głosów: zestawy 29 i 36


miejsce 3. i 16% głosów: zestawy 2, 6, 13 i 25


miejsce 4. i 15% głosów: zestaw 53


miejsce 5. i 12% głosów: zestawy 11, 36 i 48


miejsce 6. i 10% głosów: zestawy 21, 27 i 44


miejsce 7. i 9% głosów: zestawy 4 i 28


miejsce 8. i 8% głosów: zestaw 19


miejsce 9. i 7% głosów: zestawy 12, 20, 30, 46 i 56


i miejsce 10. i 6% głosów: zestawy 12, 20, 30, 46 i 56

Pozostałe zestawy zdobyły każdy 5% głosów lub mniej, jednak co bardzo miłe dla mnie - każdy miał swoich wielbicieli:) I jak Wam podobają się wyniki?

Ps. Na portalu we-dwoje.pl ukazał się krótki wywiad ze mną, zainteresowanych zapraszam do lektury: KLIK

9.1.11

262.

Przytulnie
Coś starego (spodnie), coś nowego (sweter) i coś pożyczonego (szal - od mamy). Nie, nie, nie idę do ślubu - to  po prostu wypadkowa moich aspiracji aby było przytulnie.  Człowiek zasmarkany nie myśli za wiele o ciuchach, to był szczyt moich zakichanych możliwości.



 
Autor zdjęć: mąż, miejsce: własnoręcznie malowana przeze mnie boazeria u teściowej:)
Źródło pochodzenia: spodnie - Vero Moda, szara bluzka z długim rękawem - Bershka, sweter z krótkim rękawem - prezent od Mikołaja-mamy, szal - pożyczony od mamy (Monnari), broszka - od mamy [bądźmy szczerzy, dzisiejszy post sponsoruje mama:)] 
Ps.Teleszafery jeszcze trwają, kto z Was ma ochotę wyrazić swoje zdanie - zapraszam:
(zestawy na które można głosować znajdują się w poprzednim poście)
Dziękuję za udział i obiecuję już niedługo opublikować wyniki! 

4.1.11

261.

Teleszafery 2010
Subiektywny wybór zestawów z poprzedniego roku. Grażynka Torbicka i Ziggi Chajzer zachęcają do głosowania na najlepszy Waszym zdaniem:) A oto nominowani w kategorii SZAFA:




Plebiscyt trwa przez tydzień, do 11 stycznia (chyba, że wcześniej ankietę uzupełni 150 osób - niestety jest takie ograniczenie w tym serwisie). Następnego dnia ogłoszenie wyników:)
Dziękuję za udział! 

3.1.11

260.

Szacher macher z maxi
Czasami chce się czegoś innego, a pod ręką jest tylko to co znajduje się w walizce. Wtedy robię mały szacher macher, podciągam maxi w górę, ze spódnicy robi się sukienka i jest choć troszkę inaczej. Przynajmniej buty zaprezentowały się w całej swej okazałości:) 
Ps. A przy okazji odkryłam, że moje nowe rękawiczki są produktem 2 w 1 - czyli coś na zimę, coś na wiosnę (Mikołaj to miał nosa:)



Autor zdjęć: mąż, miejsce: Kraków
Źródło pochodzenia: buty - kupione wieki temu w lokalnym sklepie, maxi spódnica noszona jako sukienka - H&M, golf - no name, szalik - Bershka, podwójne rękawiczki - prezent od Mikołaja-mamy

Teraz niestety muszę zniszczyć renomę mojego męża-fotografa i pokazać Wam przepiękne ujęcie butów jego autorstwa. Gdy śmiałam zwrócić uwagę na drobne niedoskonałości w tle usłyszałam tylko: "Ale o co Ci chodzi, przecież buty są??" 

UWAGA

Wszystkie zdjecia zamieszczone na tej stronie chronione są prawem autorskim. Przetwarzanie i publikacja w jakiejkolwiek formie bez zgody autorki jest zabronione.
Chcesz ich użyć? Zapytaj: rozneladnerzeczy@op.pl

Follow by Email